Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez mojej zgody jest bezwzględnie zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich. Naruszenie regulaminu będzie skutkowało konsekwencjami prawnymi! Podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170.

niedziela, 29 grudnia 2013

Podsumowanie Starego Roku i plany na 2014 :)

W związku z nadchodzącym Nowym Rokiem chciałabym zrobić krótkie podsumowanie mijającego już roku.



  • Styczeń, to miesiąc w którym narodziło się moje włosomaniactwo. Odstawiłam prostownicę i farby, a zamiast nich sięgnęłam po hennę i odżywki do włosów. Moja pielęgnacja stała się bardziej świadoma.  Dokładnie 30 stycznia wypiłam pierwszą filiżankę drożdży. Kuracja trwała 3 misiące
  • Moje włosomaniactwo trwało i trwało. Coraz bardziej pogłębiałam swoją (nadal bardzo płytką) wiedzę na temat pielęgnacji włosów. Nauczyłam się określać porowatość włosów, już trochę wiem co lubią, a za czym nie przepadają moje włosy. Wiem czym zrobię im krzywdę, ale wiem też jak ratować je z opresji :)
  • Gdzieś w marcu odkryłam siemię lniane. Pyszne ziarenka cudownie wpływały na moje włosy, dzięki nim mam mnóstwo babyhair, a czupryna stała się gęstsza i zdrowsza.
  • Mniej więcej w okresie zimowo- wiosennym zaczęłam więcej pracować. Do tej pory pracowałam jako animatorka dziecięca jedynie w restauracji niedaleko Białegostoku, później moja "działalność" rozrosła się na prywatne kinderbale i przyjęcia. 
  • W maju zaczęłam pić herbatę pokrzywową, od której się totalnie uzależniłam. Piłam ją nałogowo przez jakieś 2 miesiące. Dziennie potrafiłam wypić nawet 4 kubki pokrzywy. Niestety kuracja pokrzywowa niewiele zmieniła w stanie włosów, ale za to bardzo oczyściła mi organizm z toksyn. Cera nabrała blasku i miałam mniej niespodzianek.  Malowanie henną ciągle trwało.
  • Na początku lipca miałam zacząć pić drożdże, miał to być początek drugiego etapu kuracji. Niestety już 2 lipca uległam niegroźnemu wypadkowi samochodowemu.  W wyniku wypadku pierwsze 3 dni wakacji spędziłam w szpitalu podłączona do przeróżnych kabelków, a mój kręgosłup szyjny był szczelnie owinięty bandażami uciskowymi. Ta 3 dniowa przerwa spowodowała, że odechciało mi się wszelkich kuracji. Byłam lekko podłamana bo przez kolejne 4 tygodnie paradowałam w kołnierzu ortopedycznym. Moje włosomaniactwo legło w gruzach. 
  • Ze względu na upały, strasznie się męczyłam w kołnierzu więc na okrągło chodziłam w spiętych włosach, o które specjalnie nie dbałam. Lipiec to miesiąc założenia bloga! Pierwszy post pojawił się już 11 lipca :)
  • Sierpień to miesiąc walki o nawilżenie. Moje włosy są bardzo podatne na rozjaśnianie słoneczne, a jak wiadomo słońce niszczy włosy. Zaczęłam regularniej olejować i nawilżać domowymi sposobami.
    5 sierpień- 365 dni z T(to chyba cud!)
  • Wrzesień. Początek maturalnej klasy. Włosomaniactwo znów się rozkręca, coraz więcej czytam o nawilżaniu, pielęgnacji, ale także składach produktów. Zapisałam się na prawo jazdy, którego nie skończyłam do tej pory (cóż za pośpiech!)
  • Październik. Zakupiłam nową prostownicę, więc częściej prostuję włosy, najczęściej przed imprezą. Na co dzień tego nie robię, bo zwyczajnie nie mam czasu. Prostowanie jest bardziej świadome, włosy zabezpieczam najczęściej lnianym glutem, a temperaturę zmniejszam do 150 stopni
  • W październiku również rozpoczęłam studniówkową pielęgnację. Regularnie olejuję i nawilżam maskami. Przyszła również pora na ścięcie włosów, obcięłam jakieś 4 centymetry, ale nie żałuję ani trochę.
  • Listopad/grudzień. Zima, mróz i śnieg! No przynajmniej na początku. Włosy trochę zaczęły wypadać, stosowałam CP, ale ze względu na skutki oboczne, czyli nieprzespane noce (tak właśnie na mnie działa gdy zażywam tabletki wieczorem. Rano niestety o nich zapominałam) odstawiłam tabletki. Może jeszcze do nich wrócę, ale to muszę przemyśleć. Stosowałam również wodę brzozową, ale bardzo podrażniła mi skalp. Zakupiłam ziołowy tonik do włosów Babci Agafii. Włosy się mocno przetłuszczają, ale jestem na etapie testowania suchego szamponu z Batiste, o którym na pewno napiszę.

Moje postanowienia:

  • Jeszcze jedna kuracja drożdżowa! Myślę, że zacznę mniej więcej w lutym. Nie chcę zaczynać w styczniu ze względu na studniówkę, boję się potwornego wysypu pryszczy. 
  • Nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie. 
  • Walka o każdy centymetr. Moja wymarzona długość to włosy do pasa. Nie wiem kiedy i czy w ogóle uda mi się osiągnąć taki efekt, jednak będę się starała (chyba że mi się coś odmieni)
  • Zdać prawko! Koniecznie! Jeszcze w styczniu będę się o to starać. Co za wstyd, robić prawko pół roku i nie zapisać się na egzamin. 
  • Więcej nauki! Testy maturalne, lektury i zbiór zadań z matematyki Andrzeja Kiełbasy  ❤
  • Zdać maturę z najlepszymi wynikami i dostać się na studia.
  • Poszerzać swoją wiedzę nie tylko tą potrzebną do matury, ale także tą z zakresu włosomaniactwa.




      




    Pozdrawiam  RedHairControl

sobota, 28 grudnia 2013

Delikatny makijaż sylwestrowy :)

Dziś propozycja dla dziewcząt, które nie lubią mocnych makijaży. Wykonałam delikatnie cieniowaną kreskę, która ładnie podkreśla oczy w każdym kolorze.  Chłodny złoty kolor przechodzi w ciemny brąz, nadając oku romantyczny wygląd, całości dopełniają mocno wytuszowane rzęsy.


Makijaż jest banalnie prosty, jeżeli chcecie kreskę można wyciągnąć, ja tego nie potrafię więc zostawiam tak jak jest na zdjęciach niżej.






Co sądzicie o takim delikatnym makijażu sylwestrowym ? :)


Jak widać moje włosy zaczynają się kręcić! Myślę, że jest to efektem nawilżania przez olejowanie, ale o tym napiszę za kilka dni w podsumowaniu studniówkowej kuracji :)


Pozdrawiam  RedHairControl

czwartek, 26 grudnia 2013

Tonik Babci Agafii

Niestety od pewnego czasu walczę z wypadaniem włosów. Nic nie pomaga, ani woda brzozowa ani CP :( Wodę brzozową byłam zmuszona odstawić, bo zaczęła podrażniać mi skórę głowy. Postanowiłam zakupić coś nowego, najlepiej nie na bazie alkoholu. Pani ze sklepu zielarskiego poleciła mi Tonik przeciw wypadaniu włosów receptury Babci Agafii.

Specyfik kosztował mnie 14,50 za 150 ml. To moja pierwsza wcierka słynnej Babci Agafii więc jestem pełna nadziei :)
Według ulotki tonik należy aplikować na skalp i na całą długość włosów, wątpię jednak czy będę nakładać go również na końcówki, ze względu na zioła, które mogą wysuszać. Będę aplikować go jedynie na skalp :) Liczę również, na delikatny wysyp babyhair, tak jak u innych dziewczyn :)


Pierwsze wrażenie

Ciekawy zapach toniku, podobny do szamponu, kolor ciemno zielony, trawiasty :) Niestety już zauważyłam minusy, a mianowicie opakowanie toniku. Buteleczka jest ciemna przez co ciężko ocenić jak dużo jest płynu, a sam płyn jest bardzo wodnisty i wylewa się przez niewygodny aplikator. Ja swój tonik przelałam do opakowania po kuracji wzmacniającej z Joanny :)

Jak na razie jestem bardzo pozytywnie nastawiona i liczę na interesujące efekty :)







Pozdrawiam  RedHairControl

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych Świąt! Kilka słów do Czytelników :)



Święta Bożego Narodzenia to jedno z najpiękniejszych świąt jakie obchodzimy w ciągu roku. Kolędy, stajenka i opłatek to ich nieodłączny element. Tradycyjnie ozdabiamy drzewko, przygotowujemy potrawy i obdarowujemy się prezentami.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim swoim Czytelnikom rodzinnych świąt, bogatego Mikołaja, sukcesów w blogowaniu (i nie tylko!), radości życia i oby Nowy Rok był jeszcze lepszy od Starego! Dziękuję, że jest Was, aż tylu :)
Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się aż takiego zainteresowania moim blogiem.

Dziękuję, że jesteście


Słyszałam, że świąteczne życzenia mają magiczną moc, więc mam nadzieję, że wszystkie się spełnią



Pozdrawiam  RedHairControl

piątek, 20 grudnia 2013

Mój pierwszy raz, czyli jak pokonać strach :)


Pierwszy raz-jak się przygotować i miło wspominać.


Bynajmniej nie mam zamiaru pisać Wam opowiadań rodem z Bravo Girl czy innych
pisemek dla trzynastolatek, więc nie musicie uciekać sprzed monitorów :)
Zapraszam do czytania :)



Tak, dziś był ten Wielki Dzień! Jestem z siebie taka dumna, w końcu mogłam to zrobić. Od dawna o tym myślałam, jednak z prawem walczyć nie będę. Dziś pierwszy raz w swoim życiu oddałam krew!
Do tej pory krew miałam pobieraną chyba już milion razy, ale nigdy w takiej ilości i nigdy z własnej woli. Nie powiem żeby było to jakieś specjalnie przyjemne, a już na pewno nie było to bezbolesne. Chyba musiałabym być masochistką żeby uznać to za przyjemność. No, ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Ból i dyskomfort można jakoś przetrwać i do tego jaka satysfakcja.


Dlaczego?

Krew jest potrzebna, to nie ulega wątpliwości. Co minutę ktoś potrzebuje krwi, w szpitalu jeden na dziesięciu pacjentów musi mieć przetaczaną krew, a 450 ml krwi (czyli tyle ile oddajesz jednorazowo) może uratować aż 13 osób! Dużo, prawda ? Zwłaszcza, gdy się dowiemy, że nasza krew stanowi zaledwie 7% ciała.  Każdego roku zapotrzebowanie na krew rośnie o 8,6% w tym samym czasie liczba dawców rośnie, zaledwie o około 3,6 %, a to aż o 5% za mało. (Źródło danych)



Jak się przygotować?

Jeżeli zdecydujemy się na oddawanie krwi musimy pamiętać o pewnych zasadach, których należy przestrzegać. Oddając krew możemy uratować komuś życie, jednak nie powinniśmy jednocześnie narażać swojego zdrowia. Przed wizytą w Centrum Krwiodawstwa należy wyspać się, zjeść lekki posiłek i oczywiście pić dużo płynów. Nie przestrzeganie tych zaleceń może doprowadzić do omdleń czy złego samopoczucia. Przed samym oddawaniem krwi, robione są badania krwi, ważenie oraz krótki wywiad z lekarzem. Jeżeli nasza waga nie jest niższa niż 50 kg, nie przyjmujemy antybiotyku itp to śmiało możemy oddawać krew (więcej zaleceń TUTAJ ).



Czy bardzo boli?

Według mnie boli, ale nie tak bardzo jak myślała. Bardzo nie lubię pobierania krwi, ze względu na to, że mam kruche żyły i ciężko mi się "wygodnie" wbić. Jednak chęć zrobienia czegoś na rzecz innych jest silniejsza od lęku :)
Nie mogę odpowiadać "Tak boli" ponieważ, to wszystko zależy od człowieka i jego odporności na ból. Moja tolerancja bólu jest dosyć niewielka, ale dla twardziela nie powinno to stanowić problemu :)



Jak wspominam?

Wolałam tego nie oglądać więc jak pielęgniarka wkłuwała mi się w żyłę po prostu odwróciłam głowę, zakryłam czy i zacisnęłam zęby. Jako, że to był mój pierwszy raz pani pielęgniarka była bardzo wyrozumiała i trochę mnie uspokoiła. Mój lęk był większy, ponieważ w czasie badania okazało się, że mój TŻ nie może oddać krwi, ze względu na leczenie stomatologiczne, od którego nie minęło 7 dni. Efekt był taki, że na trzęsących się nogach weszłam na salę, a mój chłopak kibicował mi przesz szybę. Okazało się, że to wcale nie jest takie straszne jak mi się wydawało. Fakt trochę boli, w końcu mamy w żyle całką grubą igłę przez, którą przepływa nasza krew. Całość trwa od 5-10 minut, u mnie trwało 15, bo pielęgniarki stwierdziły, że jestem bardzo blada i powinnam dłużej posiedzieć. Osobiście czułam się bardzo dobrze, co mnie zdziwiło, ponieważ przy zwykłym pobieraniu krwi jest mi gorąco, kręci mi się w głowie i chcę uciec z krzykiem do domu.
W tym wypadku wszystko poszło bardzo miło i przyjemnie. Po oddaniu dostałam kawę, 7 czekolad i 4 batony. Oczywiście nic nie mogłam przełknąć (stres dopiero się ulatniał) więc wypiłam tylko kawę, ale za to z 3 łyżeczkami cukru, bo pani z bufetu powiedziała, że bardzo blada jestem :) Samopoczucie miałam dobre, nie kręciło mi się w głowie, nie mdlałam. Jedynie kilka godzin później odczuwałam lekkie mdłości i trochę kręciło mi się w głowie, na szczęście szybko przeszło. Jedynym śladem po oddawaniu krwi jest ogromny siniak jaki pozostał mi na przedramieniu. 

Źródło



Zachęcam wszystkich do oddawania krwi. Codziennie tysiącom ludzi na świecie przetaczana jest krew, ta krew ratuje życie. Nie zamykajmy sobie drzwi na pomoc dla potrzebujących, nigdy nie wiadomo czy nam kiedyś nie będzie ona potrzebna.



Oddając krew ratujesz życie!



Pozdrawiam  RedHairControl





P.S. Nie jest to żadna kampania reklamowa, tylko zachęta do akcji charytatywnych :)

czwartek, 19 grudnia 2013

Eleganckie fryzury na każdą długość włosów



Dziś przed Wami kilka z moich ulubionych, eleganckich fryzur, które nadają się zarówno do włosów średnich jak i długich. Wszystkie trzy fryzury są bardzo łatwe i szybkie do zrobienia :) Do zrobienia ich potrzebne są jedynie:


  • opaska na głowę
  • gumka do włosów
  • mała gumeczka, ewentualnie recepturka
  • lakier do włosów


Włosy zawinięte na opaskę


Na rozczesane włosy nakładam opaskę. Najlepiej jeżeli będzie miała gumkę tylko z tylu, inaczej może się wsuwać z głowy i fryzura będzie źle wyglądać.






Zawijaniec

Włosy dzielę przedziałkiem na dwie części. Po stronie gdzie mam więcej włosów, wybieram równe pasmo (ok 5 cm szerokości) tuż przy samym przedziałku i dzielę go na dwie części. Przekładam przez siebie obie cześć. Po każdym przełożeniu dobieram włosy. Gdy dojdę aż za ucho splątuję włosy gumką i robię to samo z drugą częścią włosów. Gdy dojdę do gumki, splątuję nią obie końcówki włosów i mam kucyk. Kucyk przekładam nad gumką (nie wiem czy jest to zrozumiałe), następnie tapiruję, aby uzyskać większą objętość i znów przekładam włosy nie przeciągając ich do końca.

 


Zdjęcie robione z fleszem, więc kolor trochę przekłamany :)



Elegancki kok nad karkiem


Włosy zaczesuję do tyłu, z przodu zostawiam tylko kwa wąskie pasma włosów które później upnę z tyłu. Zaczesują włosy możemy lekko podtapirować żeby było ich więcej. Pasma upinamy gumeczką, nie za ciasno :) Następnie włosy, które pozostały luźno delikatnie związujemy gumką, staramy się robić to jak najniżej, żeby zawijane później włosy nie wyłaziły, ale jednoczenie zakrywały gumkę. Włosy przekładamy przez upięte wcześniej pasma. Trochę trzeba się pomęczyć, żeby nie było widać gumki, ale dla dobrego efektu warto :) Całość można podpiąć wsuwkami żeby nic nie wychodziło.









Co sądzicie o takich upięciach ? Do upięć oczywiście można dodać jakąś ciekawą ozdobę, czy opaskę (wykluczam pierwsze upięcie). Fryzury są delikatne i wygodne. Całość wystarczy
utrwalić lakierem do włosów, aby fryzura trzymała się na wietrze :)



Pozdrawiam  RedHairControl

wtorek, 17 grudnia 2013

Dwa miesiące z Tangle Teezer, czyli czy warto zainwestować :)



Od ponad dwóch miesięcy jestem szczęśliwą posiadaczką kompaktowej szczotki Tangle Teezer. Chciałam ją kupić już od momentu, w którym rozpoczęło się moje włosomaniactwo, jednak wtedy stwierdziłam, że cena 65 zł jest zbyt wysoka. Szczotkę dostałam od siostry, która kupiła ją w Anglii (3 sztuki za 12 GBP!). Od tego czasu nie używam żadnej innej szczotki (grzebienia tak).


Na początku byłam lekko zawiedziona, bo kształt mnie trochę rozczarował. Myślałam, że szczotka wygodniej trzyma się w ręku, niestety nie. Na samym początku ciągle wypadała mi z ręki (po imprezie to w ogóle lata po całym pokoju:)), ale z czasem się przyzwyczaiłam :) Ja używam jej zarówno na sucho jak i na mokro :D


 Jestem bardzo zadowolona ze szczotki, prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie używać czegoś innego do czesania włosów :)
Polecam ją absolutnie wszystkim, pomimo wysokiej ceny :D Na prawdę warto w nią zainwestować!







Plusy:


* Bardzo dobrze rozczesuje włosy

* Lekka, zajmuje mało miejsca 

* Ząbki bardzo fajnie masują głowę 


* Nie ciągnie i nie wyrywa włosów

* Łatwa w czyszczeniu

* Nadaje włosom blasku

* Nie łamie włosów

* Ma pokrywkę, dzięki której ząbki się nie wykrzywiają








Minusy:
* Dosyć droga
* Wypada z ręki
* Ciężko odczepić ząbki od reszty
* Mogłaby mieć rączkę








Pozdrawiam  RedHairControl

niedziela, 15 grudnia 2013

TAG: 40 kosmetycznych pytań


Dzisiaj pora na 40 kosmetycznych pytań. Pytania zaczerpnęłam od SpradaMakeup :)




1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?

Raz, wieczorem przy zmywaniu makijażu


2. Jaki masz typ cery?
Normalna, z tendencją do przetłuszczania się w strefie T


3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Do codziennego mycia używam mydełka z BabyDream, ale bardzo lubię żel micelarny z BB


4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, czasami :)


5. Jaka to marka?
Kawowy, cukrowo-oliwkowy domowej roboty


6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Nawilżającego :)


7. Czy masz piegi?
Niee


8. Używasz kremu pod oczy?
Żelu z arniką Flos lek, niestety bardzo rzadko


9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Tak, w gimnazjum. Niestety do dziś mi się to ciągnie, jednak nie tak mocno jak było. I oczywiście przed okresem jest tragicznie.


10. Używałaś kiedyś tabletek przeciwtrądzikowych?
Nie


11. Jakiego podkładu używasz?
Nie używam, ale jeżeli jest taka potrzeba (impreza itp.) to lubię nałożyć antybakteryjny krem BB (lekki krem+ puder) Under Twenty


12. Co z korektorem?
Zawsze nakładam go pod oczy. Obecnie używam korektora Collection 2000, Lasting Perfection Concealer.


13. W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Lekko żółta, z fioletowymi podkówkami pod oczami


14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Podobają mi się, jednak nie lubię uczucia "czegoś na oku""


15. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 m-ce?
To standard, jednak nie chcę wymieniać tuszu jeżeli jest on dobry i nie zaschnięty. Myślę, że przy odpowiedniej higienie, nie jest to niezbędne


16. Jakiej maskary teraz używasz?
Obecnie mam 5 maskar, ale najczęściej używam Maybelline The Rocket Volum Express i Volum Express oraz Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic


17. Sephora czy MAC?
Niestety, nie używałam jeszcze produktów tych firm

18. Masz kartę pro do MAC?
Nie.

19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu?
Podkład nakładam palcami i wklepuję go gąbeczką. Do oczu oczywiście pędzle


20. Używasz bazy pod cienie?
Tak, mam bardzo tłuste powieki


21. Używasz bazy pod makijaż?
Nie, nie mam takiej potrzeby :)

22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Brąz, złoty, łososiowy i wszelkie perłowe :D


23. Kredka do oczu, czy eyeliner w płynie?
Kredka. Nie cierpię chamsko- czarnej kreski przy użyciu eyelinera


24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką?
Kredką chyba nigdy, ale tusz to rzęs czasami tam ląduje


25. Co sądzisz o pigmentach/ sypkich cieniach?
Są fajne, jednak sypkie cienie to zmora, jeżeli chcemy mieć "czysty" makijaż :D


26. Używasz kosmetyków mineralnych?
Nie


27. Ulubiona szminka?
Kobo, Coral Chic 111.


28. Ulubiony błyszczyk?
Nie lubię błyszczyków, ale jeżeli można to do nich zaliczyć to uwielbiam Manhattan Sotf Mat lipcream


29. Ulubiony róż?
Blushed cheeks pink cloud


30. Kupujesz kosmetyki na e-bay/Allegro?
Nie, wolę widzieć je na własne oczy


31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Tak, bardzo :)


32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
Nie. Fu


33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Jasne, doświadczenia nigdy za wiele


34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?
Niezdarnie ? Tzn jak ? Nigdy nie mam plam, osypanych cieni ani tony podkładu :D


35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Czarna kredka na lini wodnej i do tego rzęsy do czoła


36. Lubisz kolorowe makijaże?
Tylko kolorowe kredki :)


37. Która gwiazda wg Ciebie ma zawsze świetny makijaż?
Nie zastanawiałam się nad tym :D

38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?
Tusz do rzęs


39. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?
Zdarza się, jednak wolę tego unikać



40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?Myślę, że nie najgorzej :D Mój chłopak zazwyczaj nie zauważa różnicy, wg niego zawsze wyglądam pięknie <3





Pozdrawiam  RedHairControl

piątek, 13 grudnia 2013

Świąteczne paznokcie :)

Wiem, że nie jestem osobą, której paznokcie powinny być pokazywane w internecie jednak dziś postanowiłam się przełamać i pokazać wam mój sposób na modne w tym sezonie brokatowe zdobienia.

Mam łamliwą, krótką i szeroką płytkę, więc rzadko maluję na kolory przyciągające wzrok. Po długim namyśle doszłam do wniosku, że to są w końcu moje paznokcie i jeżeli komuś się nie podoba, że je tak maluję to już jego problem, niech nie zwraca na nie uwagi. Niestety nie każdego matka natura wyposażyła w długie, piękne i mocne paznokcie, inni muszą się męczyć z takimi jak moje.


Od dawna szukałam fajnego brokatowego lakieru, jednak żaden nie przypadł mi do gustu. Nie podobają mi się większe drobinki, a dodatkowo żeby mieć mega dużo brokatu na paznokciach trzeba nałożyć po kilka warstw. Ja wolę się nie męczyć i zainwestowałam w brokat i zwykły lakier :)


Użyłam:

Bezbarwny lakier do paznokci (jako warstwa do, której przyklei się brokat oraz jako top coat)
Sypki brokat, zakupiony w chińskim centrum handlowym, cena 4 zł
Pędzelek do malowania farbami :)


Paznokcie pomalowałam bezbarwnym lakierem, następnie na mokry lakier nakładałam przy użyciu pędzelka brokat. Ja nałożyłam dwie warstwy, bo lubię całkowite krycie :)
Wszystko pokryłam lakierem.








Taki Manicure nie jest raczej trwałą rzeczą, jak każdy brokatowy szybko będzie odpadał, ale jeśli chcemy mieć tak ozdobione paznokcie na 2-3 dni to jest to fajny pomysł :)




Pozdrawiam  RedHairControl

środa, 11 grudnia 2013

Balsam do skóry wrażliwej i delikatnej- Babydream


Jak już pewnie gdzieś wspominałam, jestem posiadaczką bardzo wrażliwej skóry, ze skłonnością do alergii i pękających naczynek. Najgorzej objawia się to w czasie wakacji gdy komary gryzą niemiłosiernie. Nie dość, że nie jestem w stanie przestać się drapać, to na skórze w okół ugryzienia pękają naczynka co wygląda jak "pokrzywka". To nie boli, ale wygląda koszmarnie.

Niestety zwykłe balsamy nawilżające wcale nie łagodziły podrażnień, wręcz przeciwnie coraz bardziej je zwiększały. Po wielu przetestowanych balsamach stwierdziłam, że nie warto się męczyć i przerzuciłam się na oliwkę z BD. Przez dłuższy czas byłam zadowolona, jednak nie mogłam jej używać tuż przed wyjściem z domu, bo oliwka długo się wchłaniała więc nogi mi się świeciły... Ostatnio będąc w Rossmannie na 40% promocji postanowiłam przy okazji kupić balsam do ciała Babydream Lotion.



Balsam jest przeznaczony dla dzieci więc ma delikatny skład, dzięki czemu łagodzi i koi wrażliwą skórę. Szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy i oczywiście nie uczula! :)

Jest tani, na promocji kosztuje ok 4 zł, pojemność to 250 ml. Jedyny minus jaki dostrzegam to zapach, ale jest to produkt dla dzieci, więc zapach raczej nie był najważniejszy.



Podsumowując stwierdzam, że ten produkt to zdecydowanie najlepszy balsam do ciała jakiego kiedykolwiek używałam i na pewno długo z niego nie zrezygnuję :) UWIELBIAM GO! : D













Pozdrawiam  RedHairControl

niedziela, 8 grudnia 2013

The Rocket Volum Express versus Volum Express

 

The Rocket Volum Express vs Volum Express




Cena: 30zł / 10ml                                                                            Cena: 17 - 27 zł /ml                  
Szczoteczka: sylikonowa                                                                 Szczoteczka: tradycyjna
Efekt: 8x grubsze rzęsy (!)                                                               Efekt: pogrubione i rozczesane rzęsy














Pewnie na pierwszy rzut oka nie widać większej różnicy, jednak gdy się dobrze przyjrzymy widać, że Volum Express daje trochę naturalniejszy efekt, rzęsy są bardziej rozczesane i wydają się gęstsze. The Rocket natomiast ładnie pokrywa rzęsy już po kilku ruchach szczoteczką i fajnie je pogrubia (chociaż nie wiem czy 8 razy :)). Na żywo efekt  Rocket Volum bardziej mi się podoba, jednak na zdjęciach tak tego nie widać.


Tusze są w
podobnych cenach i dają podobny efekt. Dużą różnicę widać w szczoteczkach, niestety obie bardzo brudzą mi powiekę, niewiem czym jest to spowodowane, ponieważ zazwyczaj nie mam z tym problemu. Gdy nie maluję oczu cieniami nie jest to problemem, bo szybko można się pozbyć śladów jednak gdy używam jasnych cieni to problem staje się widoczny :(


Nie b
ędę decydować który tusz jest lepszy. Myślę, że to zależy tylko i wyłącznie od rzęs i naszych oczekiwań :) Mi podobają się oba i bardzo je polecam.


Obecnie jestem w tr
akcie kuracji olejkiem rycynowym, o którym pisałam TUTAJ.


Pozdrawiam  RedHairControl


wtorek, 3 grudnia 2013

Gloria, maska i emulsja-recenzja :)











Gloria- emulsja i maska do włosów suchych, zniszczonych i farbowanych

Szczerze mówiąc nie bardzo wiem co pozytywnego mam powiedzieć o tych produktach.
Zakupiłam je jakieś 1,5 miesiąca temu z wielką nadzieją na nowe odkrycie w mojej pielęgnacji. Zawiodłam się i to bardzo.

Zacznę od maski. Producent zapewnia nas, że maska jest przeznaczona do włosów suchych i zniszczonych, niestety wydaje mi się, że owy producent chyba nie wie jak wyglądają suche włosy.
Używałam tej maski tak długo jak tylko mogłam i niestety efekt jaki ona daje jest delikatnie mówiąc... marny.

Zapach maski jest tak chemiczny, że ma się wrażenie że w środku zawarta jest cała tablica Mendelejewa. Nie nawilża, nie wygładza, nawet nie ułatwia rozczesywania.
Jedyne zastosowanie jakie znalazłam dla tej maski jest mieszanie jej z olejami lub dodawanie do henny.
Bardzo chciałabym napisać o niej coś pozytywnego jednak na prawdę nie jestem w stanie.

Cena maski nie jest zatrważająca, kosztuje ona bowiem zaledwie ok 6 zł.


Emulsja. Cóż tutaj też nie będę się rozwodzić. Zaraz po otwarciu opakowania odurzył mnie zapach podejrzanej jak się później okazało zielonej substancji, której konsystencja przypomina zupę.
Używałam jej tak jak używa się odżywki, nakładałam ją na mokre włosy i zmywałam po ok 3 minutach. Po wyschnięciu włosy  były.... suche i szorstkie. Na pewno nie taki efekt chciałam osiągnąć, więc odstawiłam ją na jakiś czas. Sięgnęłam po nią z myślą o olejowaniu na odżywkę iiii sprawdziła się! Po takim zabiegu włosy miałam na prawdę gładkie, miękkie i nawilżone :) I właśnie do olejowania zużyłam ją aż do ostatniej kropelki.


Podsumowując śmiało mogę stwierdzić, że zarówno maska jak i emulsja używane solo nadają się do bubli roku, jednak po małym tuningu są nawet OK. Jednak nie o to chodzi w drogeryjnych maskach, nie po to kupuję takie maski, żeby je później przerabiać, bo oczekuję od producenta czegoś ciekawszego. Oczywiście rozumiem, że nie każde włosy są takie same. U kogoś oba produkty są świetne u mnie natomiast nie sprawdziły się wcale. Tuning to ostateczne rozwiązanie dla produktu który po prostu chcę zużyć do końca i nie wyrzucać połowy opakowania.

Myślę, że maska więcej nie zawita na mojej półce, nad emulsją się zastanowię ze względu na olejowanie, bo to właśnie przy nim sprawdziła się najlepiej :)




A co Wy sądzicie na temat tych produktów ?



Pozdrawiam  RedHairControl

niedziela, 1 grudnia 2013

Ulubieńcy z Biedronki,

Ulubieńcy to jeden z moich ulubionych tematów, zarówno na blogach jak na YT.

Dziś przed wami Ulubieńcy Biedronki, o których zaliczać się będą nie tylko produkty kosmetyczne, ale także te spożywcze i akcesoria.


Lusterko





Metalowa obudowa lusterka, średnica 17,5 cm, wysokość (podstawa, noga i lusterko) 32,5 cm, jedna strona powiększająca, antypoślizgowa podstawa, odkręcana noga.

Cena początkowa: 24,99
Cena promocyjna: 17,99 <mi się udało> 











Bardzo wygodne, solidnie wykonane lusterko :) Mój najlepszy zakup :)



Żel micelarny BB




Jak dla mnie hit, jeżeli chodzi o zmywanie makijażu. Nie lubię robić tego przed kąpielą, a ten żel daje możliwość korzystania z niego w trakcie mycia się :)  Świetnie zmywa nawet grubą warstwę tuszu do rzęs. Jest delikatny, ma przyjemny zapach, nie uczula no i ta cena 4,99 :)




Herbata Twój ogród






Mniami <3
Czarna herbata z wyczuwalną nutką mięty i czekolady :) Według mnie smakuje trochę jak zioła, więc nie dla wszystkich może posmakować.



Komin





Całkowicie nie planowałam tego zakupu, po prostu któregoś razu będąc w biedronce wpadł mi w oczy te komin :) Od dawna szukałam komina na zimę i ten okazał się idealny!
Jest miękki i przede wszystkim ciepły, nakładając go na kurtkę owijam go trzy razy w okół szyi, dzięki czemu jest mi cieplutko :)
Zapłaciłam 13zł

Płyn micelarny BB





Nie przepadam za płynami do demakijażu, ze względu na konsystencję. Ten płyn jest jednak idealny :)
Nie szczypie w oczy a przede wszystkim bardzo dobrze radzi sobie z tuszem i eyelinerem :)
Takie cudo za 5 zł :)





Jak na razie to chyba wszystko ;) Oczywiście do ulubieńców zaliczają się również produkty spożywcze takie jak rożki czy herbatniki, ale nad nimi nie będę się rozpisywać :)




A jakie są wasze ulubiony produkty z Biedronki ?




Pozdrawiam  RedHairControl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blogger Gadgets