Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez mojej zgody jest bezwzględnie zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich. Naruszenie regulaminu będzie skutkowało konsekwencjami prawnymi! Podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170.

poniedziałek, 21 marca 2016

Nivea Repair & Targeted Care- szampon i odżywka

Hej!

Od kilku tygodni mam przyjemność testować nowości od Nivea z linii Repair & Targeted Care. Dziś przychodzę do Was z opinią o tych produktach. Jeżeli chcecie wiedzieć czy włosy są zregenerowane i odżywione zapraszam do czytania :)


Produkty Nivea zamknięte są w nowych, wygodnych opakowaniach. Przyjemny, typowy dla produktów tej marki zapach utrzymuje się przez długi czas na włosach. 



Moja opinia:
Szampon ma perłową barwę i dosyć gęstą konsystencję. Dobrze pieni się na włosach, nie ma problemu z domyciem oleju. Szampon ułatwia rozczesywanie, nie plącze włosów, nie puszy ich. Minusem szamponu jest niestety przyśpieszone przetłuszczanie. Moje średnio przetłuszczające się włosy wymagają mycia do drugi dzień, głowa umyta rano wieczorem niestety była już nieświeża, a następnego dnia wymagała użycia suchego szamponu. Prawdę mówiąc nie wierzę w "innowacyjną formułę szamponu", który ma reperować zniszczenia. Nie zauważyłam jakiegoś efektu wow, wręcz przeciwnie. To raczej nie jest to czego szukam w szamponach.





Moja opinia:
Odżywka o wiele bardziej przypadła mi do gustu jednak znalazłam kilka haczyków o których zapomnieć nie mogę. Odżywka jest odpowiednio gęsta, nie spływa z włosów, dobrze się rozprowadza. Zawartość keratyny ma na celu odbudowanie zniszczonego włosa, olejek makadamia ma nawilżać. W składzie znajdziemy również lanolinę oraz pantenol, który moje włosy kochają. Odżywka zawiera również silikony, które sprawdzają się zimą w czasach niskich temperatur, szalików i kołnierzy obcierających i niszczących włosy. Odżywka bardzo ładnie nawilża włosy, wygładza je oraz nabłyszcza. Na pewno nie jest to odżywka do stosowania codziennego. Ze względu na keratynę dosyć wysoko w składzie odżywka może przeproteinować włosy, ja stosuję ją maksymalnie dwa razy w tygodniu. Odżywka sprawdzi się przy włosach przenawilżonych, które są gumowate i ciągnące się.


Cieszę się, że miałam szansę przetestować oba produkty, do szamponu raczej nie wrócę, jednak odżywka sprawdziła się całkiem dobrze. Mam jednego ulubieńca od Nivea i jest to Long Repair, którą stosowałam przez większość zimowych miesięcy.


Co sądzicie o nowej linii Nivea? Przypadła Wam do gustu czy raczej wolicie coś innego?


poniedziałek, 14 marca 2016

+2 cm w miesiąc dzięki masce ! Zapuszczę piękne i zdrowe włosy w 2016 roku.

Cześć!


Już jakiś czas temu pisałam Wam, że biorę udział w fejsbukowym wydarzeniu dotyczącym zapuszczania włosów. On początku roku moja pielęgnacja jest nakierowana na porost. Dużo rzadziej eksperymentuję z maskami zarówno domowymi jak i gotowymi, mam cykl pielęgnacyjny włosów, którego się trzymam i wątpię aby się to zmieniło.

Od momentu ścięcia wszystkich zniszczeń (8 miesięcy temu) włosy są w dobrej kondycji (odpukać!), wiadomo pojawiają się rozdwojone końcówki, ale zima ewidentnie nie sprzyja moim włosom, za miesiąc może trochę później wybiorę się na delikatne podcięcie końcówek aby je trochę odświeżyć.

Moje włosy rosną wolo, powiedziałabym nawet, że ekstremalnie wolno, bo zaledwie 1 cm miesięcznie, a dla mnie to na prawdę mało szczególnie w momencie gdy decyduję się na przyśpieszenie porostu.

Przez ostatni miesiąc regularnie co każde mycie (co drugi dzień) stosowałam rosyjską maskę drożdżową babci Agafii, która rok temu podbiła moje serce. Maska po każdym myciu lądowała wyłącznie na moim skalpie, zmywana była po średnio 10 minutach, chociaż zdarzało się, że trzymałam ją nawet 20 minut.

Maska pobudziła mój skalp tak dobrze, że włosy urosły mi 2 cm w ciągu miesiąca- to jest maksymalny efekt jaki mogą osiągnąć w miesiąc :D



Źródło



Zalety rosyjskiej maski:

  • włosy są świeże, nie obciążone i nie przetłuszczone
  • maska domywa olej ze skalpu, z którym nie mógł poradzić sobie szampon
  • lekka konsystencja, łatwiej nakłada się ją na skalp niż maskę Pilomax
  • faktycznie przyśpiesza porost włosów
  • stosowana co drugi dzień wyłącznie na skalp starcza na ponad miesiąc 
  • na triny.pl (nie, nie sponsorują mi kosmetyków, po prostu mają niskie ceny, duży wybór i tanią przesyłkę dlatego większość masek i hennę kupuję właśnie tam) kosztuje na promocji 9 zł (obecnie 12), gdzie w normalnym sklepie kosztuje 16zł, a nawet więcej.

Na pewno za jakiś czas wrócę do tej maski, obecnie testuję olejowy mix na porost włosów i mam nadzieję na podobny efekt :D

Zdjęcie z dnia rozjaśniania włosów, dlatego są takie nieświeże :D


Lubicie maski na porost włosów? Polecicie mi jeszcze jakąś? :D


środa, 9 marca 2016

Rozjaśnianie i hennowanie? Stan włosów po domowym rozjaśnianiu włosów

Cześć!


Przychodzę dziś do  Was z dosyć kontrowersyjnym tematem a mianowicie z rozjaśnianiem włosów. Słysząc hasło "rozjaśnione włosy" mam przed oczami tlenioną blondynkę z ekstremalnie suchymi włosami, które łamią się i kruszą przy każdym dotknięciu.

Naturalna farba nie wypłukuje się z włosów aż tak szybko jak zwykła farba, wręcz przeciwnie- delikatnie ciemnieje na włosach. Dużo warstw henny na moich włosach bardzo mocno ciemniało i kolor wpadał w bardzo ciemny rudy, niemalże brązowy z rudymi refleksami.
Jedynym rozwiązaniem było rozjaśnienie całych włosów. Nie sięgnęłam po rozjaśniacz od razu, nigdy nie interesowałam się tym zabiegiem i musiałam przegrzebać internet w poszukiwaniu informacji. Zdecydowałam się na kąpiel rozjaśniającą włosy.


Do rozjaśniania użyłam:
  • 9% rozjaśniacza od Joanny, planowałam kupić 6%, niestety nigdzie takiego nie mogłam dostać :(
  • 1 dużej łyżki lnianego szamponu Barwa Naturalna
  • 1 dużej łyżki maski Kallos Multivitamin
  • 1 małej łyżeczki odżywki Garnier Oil Repair



Gdziekolwiek nie czytałabym o kąpieli rozjaśniającej, wszędzie dziewczyny pisały, że nie powinno się nakładać jej na odrosty na tak samo długo jak na resztę włosów. Dla mnie było to zupełnie niezrozumiałe, bo tak czy siak musiałabym je rozjaśnić na tyle mocno aby henna złapała równomiernie. Na wilgotne, nieumyte włosy nałożyłam mieszankę rozjaśniającą, pokryłam również odrosty, włosy związałam w koczek i odczekałam 30 minut.

Taki efekt osiągnęłam:



Już od początku wiedziałam, że kolor który zobaczę po rozjaśnianiu nie będzie mi się podobał więc przygotowałam sobie hennę Khadi Red.
Tutaj wszystko się wyjaśnia, bo efekt jaki chciałam uzyskać było po prostu rozjaśnienie wyjściowego koloru włosów, aby włosy po hennie były jaśniejsze niż zwykle.

Po zmyciu rozjaśniacza, na lekko wilgotne włosy nałożyłam hennę, którą trzymałam 2,5h.

Hennę, którą przygotowałam wcześniej wymieszałam ze słodką papryką, carry, miodem, siemieniem lnianym oraz maską kallos. Dodałam odrobinę soku z cytryny, henny nie odstawiałam (odstawianie henny na kilka godzin daje ciemniejszy efekt na włosach).


 Tak wyglądały zaraz po hennowaniu
A tak następnego dnia po warkoczu holenderskim:




Stan włosów:
Wbrew pozorom włosy nie są zniszczone praktycznie w ogóle. Jedyne co zauważyłam to przesuszenie z którym praktycznie już się uporałam :)


Bardzo się cieszę, że podjęłam decyzję o rozjaśnianiu i na pewno powtórzę zabieg jeżeli kolor włosów będzie tego  wymagał :D




piątek, 4 marca 2016

Pilomax szampon i maska- co o nich sądzę?

Hej!

Podczas październikowego Meet Beauty miałam przyjemność skorzystać z trychologicznego badania skóry głowy. Dowiedziałam się, że moje włosy są grube i gęste (!) a do pielęgnacji dostałam dwa produkty, z którymi dziś do Was przychodzę.


Pilomax szampon codzienny  do włosów ciemnych, kasztanowiec, pokrzywa, pantenol



Szampon jest zamknięty w walcowatym opakowaniu z niestety niewygodnym zamknięciem. Zapach szamponu jest zaskakujący, mocno pokrzywowy, dla mnie przyjemny, chociaż wiem, że znajdą się osoby, które powiedzą, że produkt po prostu śmierdzi. Ja bardzo lubię takie ziołowe zapachy, kojarzą mi się z czymś zdrowszym niż szampony pachnące chemicznymi truskawkami. Konsystencja szamponu jest ciekawa, delikatnie żelowa, nie lejąca się. Szampon prawie w ogóle się nie pieni, jedynym sposobem spienienia go na włosach, było po prostu rozcieńczenie go w kubeczku z odrobiną wody. Co absolutnie nie uważam za minus- przyzwyczaiłam się do takich szamponów.
Produkt jest niesamowicie oczyszczający, ale jednocześnie nie przedłuża świeżości włosów.
Jednokrotne mycie włosów bardzo dobrze je oczyszcza, włosy są niemalże skrzypiące co niekoniecznie mi odpowiadało, dlatego prawie przed każdym użyciem tego szamponu "zabezpieczałam" długość maską Kallos, aby uniknąć przesuszenia. Skalp dobrze reagował na skład szamponu, nie był przesuszony ani podrażniony.





Nie mam ogromnych oczekiwań wobec szamponu, ma dobrze oczyszczać, nie podrażniać i nie powodować łupieżu. Ten szampon to robi, jednak nie polecam stosować go codziennie na całą długość włosów, gdyż może przeszyć włosy, na skalp jak najbardziej


Arabica Wax Colour Care- maska regenerująca do włosów farbowanych na ciemne kolory





Jest to moje pierwsze spotkanie z maską Pilomax i muszę przyznać, że mam bardzo mieszane uczucia.
Maska jest niesamowicie gęsta, można ją porównać z masłem do ciała Farmona. Dzięki swojej konsystencji jest również bardzo wydajna i już niewielką ilością można pokryć zarówno skalp jak i włosy.
Zacznę od tego jak maska działa na długość włosów.
Nakładana solo (bez olejów, mocznika, aloesu, protein) bardzo ładnie wygładzała włosy, po wyschnięciu były pięknie nabłyszczone i co ważne dobrze się rozczesywały. Maska dobrze zmywa olej z włosów, mocno się pieni. Niestety efekt nawilżenia nie był trwały, dzień od mycia końcówki traciły nawilżenie, lubiły się puszyć (co nie zdarzało się przy kallos Caviar). Muszę też zaznaczyć, że przy spłukiwaniu maska tak bardzo pieniła się w wannie, że przytykał się odpływ :D



Początkowo bałam się nakładać tak gęsty produkt na skalp, w tej kwestii ufam jedynie masce drożdżowej od babci Agafii. Odważyłam się i niewielką ilość wtarłam w skórę głowy i pozostawiłam na włosach przez ok 5-8 minut. Producent zaleca trzymanie maski nawet godzinę, ale zwykle nie mam aż tyle czasu. Maska nałożona na skalp w ogóle nie przetłuszcza włosów, ale nie przedłuża też świeżości- powiedziałabym, że pod tym względem jest bardzo neutralna. Dobrze rozprowadza się na włosach, równie dobrze się spłukuje. Minusem jest to, że używana za często niestety może podrażnić skórę głowy- lekkie swędzenie. Nie spowodowała łupieżu, nie zwiększyła wypadania, wydaje mi się, że przyczyniła się do większej ilości babyhair na mojej głowie :)



Zdecydowanym minusem maski jest jej zapach. Początkowo przyjemny, budyniowo-czekoladowy, z czasem mocno chemiczny i nieprzyjemny. Przyznam się, że po kilku tygodniach maska zwyczajnie śmierdziała, a jej używanie przestało być przyjemnością. Nie wiem czy to wymysł moich nozdrzy, ale odniosłam wrażenie, że maska śmierdzi po prostu alkoholem- a dokładnie likierem czekoladowym. Zużyłam ją całą, ale zapach bardzo mnie odstraszał, no i z tego co się orientowałam cena maski niekoniecznie jest adekwatna do jakości. Produkt kosztuje ponad 30 zł, ale nie wiem czy aż tyle bym za nią zapłaciła.




Podsumowując oba produkty. Jestem zadowolona z zestawu  jaki otrzymałam na MB i cieszę się, że miałam okazję przetestować te produkty :)



P.S. Przepraszam Was, za długą nieobecność. Miałam ostatnio dosyć stresujący okres- sesja, praktyki w więzieniu (które praktycznie się nie odbyły), a do tego mam nieprzyjemną sytuację z byłym pożal się Boże "zleceniodawcą", który okazał się oszustem i złodziejem. Przez kilka ostatnich tygodni kilkukrotnie przewertowałam kodeks cywilny i serio mam dość.

Chcę Wam jeszcze pokazać jaka piękna kocica  zawitała na moim balkonie! Nie wiem do kogo należy, była tylko raz- zupełnie ignoruje moją Kocię, sama nie daje się pogłaskać.





P.S. 2- rozjaśniłam włosy- post pojawi się w ciągu najbliższych dni! :D


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blogger Gadgets