Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez mojej zgody jest bezwzględnie zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich. Naruszenie regulaminu będzie skutkowało konsekwencjami prawnymi! Podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170.

sobota, 30 sierpnia 2014

Rok z życia włosów- koloryzacje, doświadczenia i przemyślenia. Aktualizacja sierpniowa. BARDZO DŁUGI WPIS

Heej!

Do tego posta szykowałam się przez kilka dobrych godzin. Czasami miewam głupie pomysły, ale ten pobił wszystko na głowę. Okazuje się, że znalezienie (kilku tak na prawdę) zdjęć okazało się niezłym wyzwaniem, bo kilka miesięcy temu oczyszczałam swój komputer z badziewi i w koszu wylądowało ok 1000 zdjęć.

Gdy zaczynałam prowadzić bloga byłam w trakcie farbowania włosów pseudo-henną Eld. Henna po blisko roku użytkowania niestety bardzo wysuszyła mi włosy i spowodowała, że były matowe i brzydkie.
Po kilku długich tygodniach bez farbowania czymkolwiek postanowiłam, że sięgnę po farbę. Co prawda pomysł nie był tak prosty do zrealizowania, bo farba średnio trzyma się na hennie. Ostatecznie jeszcze kilka razy farbowałam włosy farbą drogeryjną i jestem zadowolona. Stałe czytelniczki na pewno wiedzą, że od wiosny, a dokładnie od połowy marca, nie farbuję włosów. Zdarzało mi się 2-3 razy odświeżyć kolor przy użyciu farby ziołowej, albo szamponetki, ale efekt utrzymywał mi się do 6 myć.

Moja pielęgnacja bardzo się zmieniła. Wcześniej katowałam włosy olejowaniem, zapominając o proteinach. Ok włosy miałam całkiem nawilżone, ale wnętrze włosa było pozbawione keratyny (budulca) przez co włosy ciągle się rozdwajały i łamały. Niestety dopiero od kilku tygodni zaczynam dopieszczać włosy proteinami (KLIK)

Podsumowując: Moje włosy do tej pory otrzymywały bardzo duużo emolientów (głównie olejów) oraz również dużo humektantów (gliceryna, miód---> puszenie się włosów spowodowane pochłanianiem wilgoci z otoczenia) i bardzo mało protein, które są niezbędne w pielęgnacji. Równowaga musi być, a ja jej nie zachowałam. Ogólnikowo mówiąc miałam ochronę (nie tak dobrą jak myślałam) włosa, którą zapewniały mi emolienty, dzięki humektankom miałam nawilżenie, przez brak protein nie miałam budulca, więc włosy były krzywdzone. Nie mówię, że robiłam to celowo, po prostu często spotykałam się z przeproteinowaniem i świadomie rezygnowałam z protein.
Do dziś używam humektantów i emolientów zarówno w produktach drogeryjnych oraz tych domowych, powolutku wprowadzam proteiny, ale boję się przesadzić.

Ogółem wszystko wygląda tak. Przepraszam, ale moje zdolności artystyczne sięgają poziomu 1 w stu stopniowej skali...


Koniec gadania oto moja włosowa historia :)


Włosy przeszły niesamowitą metamorfozę. Zdjęcia wiadomo nie pokazują wszystkiego, ale ja widzę dużą różnicę.

Uprzedzam, że nie mam zdjęć z każdego miesiąca, na początku blogowania nie robiłam regularnych aktualizacji włosowych. 


Tak to wszystko się zaczęło....

LIPIEC '13

GRUDZIEŃ '13

STYCZEŃ '14

LUTY '14

MARZEC '14


KWIECIEŃ '14
BAD HAIR DAY DO KWADRATU

MAJ '14
CZERWIEC '14
LIPIEC '14

Sierpień ' 14
Sierpień '14

Włosy były całkiem niedawno ścinane, następną wizytę u fryzjera przewiduję w połowie października (chyba, że mi coś odwali). Zdjęcia są robione dosłownie przed minutą, w świetle dziennym, oczywiście bez flesza.

Włosy były dzisiaj myte Białym Jeleniem, następnie nałożyłam na nie (jako odżywkę) maskę z BingoSpa z kolagenem i spiruliną. Wysuszyłam je suszarką z chłodnym nawiewem, ale to niewiele dało, bo kilka minut później spuszyły się na deszczu. Moje włosy nienawidzą wilgoci, wilgoć kocha moje włosy.

Kolor jest spłukany, ale podoba mi się. Wygląda naturalnie, a jaśniejsze końcówki kojarzą mi się z modnym ostatnio sombre. Jaśniejsze końce to oczywiście efekt słońca. Oczywiście nie rezygnuję z farbowania, ale malowanie w czasie wakacji wydawało mi się pozbawione sensu, ponieważ słońce jak widać pozbywa się koloru w bardzo skuteczny sposób.  Wizualny przyrost jest całkiem spory zaznaczając, że w ogóle nie stosuję produktów przyśpieszających porost włosów. Włosów nie mierzyłam, ale porównując zdjęcie z lipca i sierpnia to wydaje mi się że kilka cm przybyło :)

Sierpniowa pielęgnacja:

Oczyszczanie:
- Biały Jeleń szampon z chlorofilem RECENZJA
- Schauma Fresh It Up
- GP szampon pokrzywowy

Nawilżanie:

- BingpoSpa maska z kolagenem i spiruliną
- Kallos Cosmetics- maska z wyciągiem oleju oliwkowego RECENZJA

Ochrona:
- Jedwab z Chi

Dodatkowo:
- domowe maski z jajkiem
- płukanka z naftą kosmetyczną i octem śliwkowym



Jak widać, moje pielęgnacja była dosyć uboga. Wkrótce robię zamówienie na kilka produktów ze strony zrobsobiekrem.pl i na pewno pochwalę się tym na blogu.

Niestety mój organizm wyczuwa jesień i włosy zaczęły wypadać mi garściami! Mój plan: KOZIERADKA.
Bardzo się boję zapachu rosołku, który będzie mi towarzyszył, ale tego produktu jeszcze nie testowałam i to będzie mój debiut. Jeszcze nie zaczęłam, ale chcę ją wcierać codziennie na kilka h przed myciem :)

Uff to już koniec. Jeżeli tu dotarłaś/łeś to bardzo gratuluję i całuję!



PS. Pozdrawiam wszystkich, którzy za dwa dni idą do szkoły- bardzo Wam współczuję :*
Ja mam jeszcze miesiąc leniuchowania!

5 komentarzy :

  1. widać ogromną poprawę,i dalej tak trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne efekty ! ; D Ja jeszcze dążę do idealnych włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  3. farbowanie na takie kolory jak rudy czy czerwony (akurat w moim przypadku) to ogromna katorga dla włosów ;/ ja w pielęgnacji włosów jestem mega minimalistką i wiem, że cierpią na tym - staram się poprawić i mam nadzieje ze przyniesie to efekty ;) u Ciebie widać mega zmianę ;))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, który jest dla mnie największą motywacją do dalszego pisania.
Proszę o zachowanie kultury osobistej i łagodności języka. Proszę nie spamować.
DZIĘKUJĘ ♥♥♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blogger Gadgets