Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez mojej zgody jest bezwzględnie zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich. Naruszenie regulaminu będzie skutkowało konsekwencjami prawnymi! Podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170.

wtorek, 29 września 2015

Jesienno-zimowy MUST HAVE w pielęgnacji włosów wysoko/średnio porowatych

Cześć!

Jesień! Liście w cudownych kolorach, kasztany, grzyby, ciepły koc i kakao <3 Kto nie kocha jesieni? Z całą pewnością nasze włosy! Niestety nie znam dziewczyny, której włosy na jesień wyglądały by dużo lepiej niż np. wiosną. Podstawą "zadowolenia" naszych włosów jest oczywiście odpowiednia pielęgnacja :)





Przedstawiam Wam moją listę jesiennych niezbędników :)



Oleje

Nawilżenie, to podstawa jesiennej iraz zimowej pielęgnacji. Ja olejuję cały rok, ale zimą stawiam to na pierwszym miejscu. Preferuję głównie olej lniany, musztardowy oraz oliwę z oliwek. Olejami posługuję się również przy tuningu masek.

Maska/odżywka bogata w silikony

Jedynymi maskami których obecnie używam to oczywiście Kallosy,które posiadają w swoim składzie lekkie silikony, łatwo zmywalne wodą. Jesienią postawiłam na odżywkę Nivea Long Repair, która ma bogatszy skład silikonowy + olejek z babassu.

Zabezpieczanie końcówek


Tutaj wystarczy dobrać produkt odpowiedni do naszych włosów. W moim przypadku oleje po myciu zupełnie się nie sprawdzają,najmniejsza kropelka je obciąża, sięgnęłam więc po Isana Hair Professional, Oil Care Haarol.

Upięcia

Zaczął się sezon na szaliki, płaszcze, grube swetry. Cieknie i delikatne włosy są niestety narażone na szybkie niszczenie się. Przeróżne upięcia włosów bardzo pomogą nam w utrzymaniu ich w dobrym stanie. Warkocze, kłosy, kucyki- do wyboru do koloru.Osobiście nie polecam koczka ślimaczka, zauważyłam że po nim włosy szybciej się łamią.

Czapka i szalik!

Pomimo tego, że szaliki obcierają włosy, a czapki je elektryzują to każda z nas musi przyznać, że nic tak nie robi "dobrze włosom" jak ochrona przed mrozem,deszczem i wiatrem jak właśnie garderoba wierzchnia. Włosy schowane pod czapką i szalikiem (oczywiście upięte!) siedzą w ciepełku i mają się znakomicie. Nie są rozwiane, mokre i zmarznięte (co bardzo im szkodzi!)

niedziela, 27 września 2015

Niedziela dla włosów #46 rosyjska maska regenerująca



Cześć!


Dzisiejsza niedziela była wyjątkowa! Wybrałam się z siostrą na zakupy do galerii, chciałam znaleźć sobie jakieś spodnie. Niestety żaden z producentów nie wymyślił spodni, które będą pasowały na grube osoby z długimi nogami. Ostatecznie kupiłam sobie skarpetki w koty, szampon i dwie konturówki z Golden Rose ;D

Niedzielne poczynania włosowe? Uważam, że wyszły jak najbardziej pozytywnie!



Na umyte lnianym szamponem włosy nałożyłam rosyjską maskę regenerującą. Włosy ukryłam pod czapką i zmyłam dopiero po pół h. Na wilgotne końcówki nałożyłam mieszankę serum maracuja oil od Biosilk z jedwabiem Chi. Włosy wyglądają tak!

NIESTETY JEDYNE ZDJĘCIE JAKIE UDAŁO SIĘ ZROBIĆ M TO TAKIE, NA KTÓRYM PODNOSZĘ COŚ Z ZIEMI :)






Mam jeszcze kilka innych, ale niestety nie tak dobrych jak te, które robi mi T <3



Włosy? Gładkie, ładnie wygładzone, całkiem spoko nawilżone (chociaż bez szału), niestety szybko zbijają się w strączki przez okropny wiatr, który machał moimi włosami na wszystkie strony ;)

Kolor najlepiej odwzorowuje to selfi :)



piątek, 25 września 2015

Wielki powrót do henny czy jednorazowa zachcianka? | Henna Khadi z Amlą i Jatrophą

Cześć!

Od jakiegoś czasu śledząc na YT Agnieszkę znów zapragnęłam hennować włosy. Głównym powodem było to, że kolor nie wypłukuje się tak szybko no i przede wszystkim nie ma w hennie żadnej chemii. Odkąd ścięłam włosy i pozbyłam się wszystkich zniszczeń (nie biorę pod uwagi suchości, moje włosy są suche z natury) wizja farbowania włosów i ponownego niszczenia ich trochę mnie przerażała. Wyboru nie miałam- henna! Pamiętając jednak moje przygody z henną nie chciałam przechodzić przez niezabarwiony odrost, który z kontraście z rudymi włosami wygląda brzydko. Postanowiłam, że zacznę farbować odrost a następnie nakładać na włosy hennę. Miałam w domu połowę farby Artego 8,44 która zazwyczaj dawała efekt czerwonych włosów, zakupiłam również hennę Khadi z amlą i jatrophą, która także daje efekt czerwieni.

We wtorkowy wieczór pomalowałam odrosty, farby było na tyle dużo, że przeciągnęłam ją na długość, oczywiście nie pokryło to całkowicie włosów, ale nie chciałam wyrzucać farby. Włosy umyłam szamponem oczyszczającym (niżej wytłumaczę dlaczego) po ok 20 minutach. Nie mam zdjęć, ale kolor wyszedł ciemno rudy z czerwonym połyskiem.
Od razu naolejowałam końcówki, które były dosyć mocno przesuszone (maskę jedynie wtarłam we włosy i od razu spłukałam).


W środę rano umyłam włosy ponownie szamponem oczyszczającym, nie nałożyłam maski ani odżywki. Delikatnie rozczesałam włosy i przeszłam do aplikacji henny, która była rozrobiona od 12 godzin.







Teraz mieszamy

Niestety nie udało mi się... Hennę mieszałam przez dobre 15 minut, teraz wiem, że powinnam była dodawać po trochu henny + woda, zamiast wsypywać od razu do miseczki cały proszek. Grudki były, znikły po 10 godzinach :D
Po 10 godzinach dodałam do henny ciepłej wody, aby nakładana henna nie była zimna, dodałam również łyżkę maski Kallos Blueberry, jest to jedyna maska z najmniejszą ilością silikonów jaką mam w domu. Hennę nałożyłam na włosy rękoma, pomimo rękawiczek i tak mam odbarwione palce i niestety jeden paznokieć :(

Hennę spłukałam letnią wodą, nie myłam ich już szamponem ani nie nakładałam maski. Dlaczego? A mianowicie dlatego, że henna musi "związać się z włosami". Dwa mycia przed hennowaniem oczyszczałam włosy Barwą Naturalną Żurawinową. Po zmyciu nie mogłam użyć ani szamponu ani maski aby henna miała szansę zadziałać :D

Tak wyglądają włosy zaraz po wyschnięciu

Zdjęcie w naturalnym świetle




Tak wyglądają 24h po
Wybaczcie jakość, ale ja nie potrafię robić sama sobie zdjęć :/



A tak wyglądają po olejowaniu olejem lnianym, myciu i masce- 48h po





Po 48h włosy ściemniały, nabrały głębokiego, rudego odcienia. Włosy były olejowane całą

 noc, pomimo to, końce są dosyć sztywne, ale nie jest to to samo co było chwilę po hennowaniu.


Pierwsze spostrzeżenia:
- początkowy odcień trochę bardziej mi się podobał, ale obecny i tak trochę się wypłuka więc jestem pozytywnie nastawiona
- okropne przesuszenie, przez dwa dni nie mogłam rozczesać włosów, więc po prostu tego nie robiłam
- włosy nie są zniszczone ani spalone
- kolor jest bardzo intensywny
- włosy są delikatnie pogrubione chociaż nie wiem, czy nie jest to złudzenie :)


Jestem zadowolona!


poniedziałek, 21 września 2015

Dwa szampony do mycia skóry głowy, które pokochałam :)

Heja!

Od kilku długich tygodni stosuję mycie samej skóry głowy (jeżeli Was to interesuje to kliknijcie TUTAJ). Już na samym początku zrezygnowałam z szamponów silikonowych i sięgnęłam po te naturalne czyli Barwa Naturalna, które nie oblepiają skóry silikonami, które podrażniają mój skalp.
Na pierwszy rzut oka szampony niewiele się od siebie różnią, jednak przy częstszym użytkowaniu zobaczymy różnicę :)




Żurawinowy szampon zwiększający objętość z kompleksem witamin.
Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, jest to typowe oczyszczenie, dzięki któremu nasze włosy są "skrzypiące". Odkąd myję sam skalp pokochałam to uczucie silnie oczyszczonych włosów :) Szampon faktycznie nadaje delikatnej objętości, nic spektakularnego, ale tego nie oczekuję. Szampon dobrze zmywa olej, nigdy nie pozostawił tłustych włosów. Nie podrażnia skalpu oraz nie przesusza końcówek :) Żurawinowy szampon bardzo fajnie przedłuża świeżość włosów. Cudowny zapach jest dodatkowym atutem.




Lniany szampon wzmacniający z kompleksem witamin.
Sięgając po ten szampon myślałam będzie on się różnił jedynie zapachem, och jak bardzo się wówczas pomyliłam! Lniany szampon góruje nad żurawinowym, co nie oznacza, że żurawinowy jest do bani :D Pierwszą rzeczą jaką zaobserwowałam jest to, że lniana Barwa nie oczyszcza tak silnie jak wersja żurawinowa. Po myciu włosów lnianą wersją włosy nie są skrzypiące, a wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że są nawilżone- rzadko mam takie wrażenie :) Szampon również dobrze zmywa olej, nie puszy włosów, nie obciąża ich. Niestety nie przedłuża świeżości włosów, moje włosy są świeże ok 1,5 dnia, więcej niestety nie. Ma niezwykle delikatny zapach, który jest bardzo przyjemny :)





Oba szampony mają śliczne opakowania i na prawdę rewelacyjną szatę graficzną, wygodne, przezroczyste butelki ułatwiają kontrolę nad ilością szamponu :) Z obu jestem bardzo zadowolona, chociaż częściej sięgam po wersję lnianą, głównie ze względu na to, że nie pozostawia "skrzypiących włosów" które na co dzień nie są przyjemne. Ogromny plus za to, że pomimo już ok 3 miesięcznego użytkowania szampony nie podrażniły skalpu (każdy inny szampon by to zrobił) i moje włosy nadal bardzo je lubią. Na pewno kupię wersję piwną i pokrzywową :) Planuję również powrót do Babydream! :D


Jakich szamponów ostatnio używacie?

niedziela, 20 września 2015

Niedziela dla włosów #45- olej lniany + maska

Hej!


Wracam z serią "Niedziela dla włosów", która została zatrzymana na prawie trzy miesiące, ze względu na moją pracę. Pracowałam w prawie każdą niedzielę a moja pielęgnacja przez całe wakacje wyglądała prawie identycznie, nie było o czym pisać :)


Dzisiaj również pracuję, ale znalazłam chwilę na pielęgnację i to trochę bogatszą niż zwykle. Zapraszam!


W sobotę wieczorem naolejowałam włosy olejem lnianym (w biedronce jest po 9.99!), w niedzielny poranek umyłam włosy przy użyciu lnianego szamponu Barwa Naturalna, następnie nałożyłam na włosy maskę Kallos Cherry do której dodałam odrobinę oleju lnianego. Maskę trzymałam na włosach pod turbanem przez ok 20 minut. Wilgotne końcówki zabezpieczyłam jedwabiem Chi, który kupiłam za ok 3-4 zł na ezebra.pl, gdzie w Hebe ta sama pojemność kosztuje 11 zł!. 



Włosy wyschły naturalnie :)
Wybaczcie sztuczne światło, ale niestety nie miałam możliwości zrobienie zdjęć w świetle dziennym gdyż cały dzień spędziłam na stadionie ;D

Włosy są niesamowicie nawilżone, nieźle dziś mi się spuszyły, bo oczywiście padał deszcz, jednak kilkukrotne przeczesanie włosów szczotką z drewnianymi ząbkami i cały puch znikł!



poniedziałek, 14 września 2015

Nowe cięcie

Cześć!

Wakacje mijają, pogoda jest coraz brzydsza, a ja wpadłam na genialny pomysł odwiedzenia salonu fryzjerskiego. O ile dobrze pamiętam ostatnie podcinanie miało miejsce w marcu lub kwietniu, od tego czasu farbowałam włosy trzykrotnie oraz kilka razy oczyszczałam je sodą co wiadomo trochę przesusza nasze włosy.

Końcówki były w fatalnym stanie, pomimo regularnego olejowania były suche, kruszyły się, łamały i w ogóle wyglądały bardzo nieciekawie. Najbardziej uciążliwe było plątanie się włosów, które występowało nawet gdy miałam je upięte (przez większość wakacji nosiłam spięte włosy ponieważ wymagała tego moja praca). Włosy ewidentnie potrzebowały podcięcia. Padło na Atelier Michała Truchanowicza. Początkowo planowałam standardowe podcięcie 2 centymetrów, ale patrząc na stan włosów uznałam, że raz się żyje i zdecydowałam się na aż 5 centymetrów.

Pan Michał przez dobre 15 minut bawił się włosami zanim zaproponował mi ostateczne cięcie, dokładnie wytłumaczył mi, że obecnie włosy są płaskie i bez wyrazu i objętości i najlepszym rozwiązaniem będzie delikatnie cieniowanie wierzchniej warstwy. Z wielkim bólem serca zgodziłam się, chociaż gdzieś w środku czułam, że będę żałowała. Włosy umyte niesamowicie pachnącym szamponem były podcinane przez około godzinę. Były cięte nożyczkami nie maszynką więc wiadomo zajęto to dużo więcej czasu.


Efekt końcowy? Całe włosy są pozbawione zniszczeń, nie ma suchych rozdwojonych i łamliwych włosów. Faktycznie są sporo podcięte, ale stan ich wynagradza wszystko. Trochę żałuję stopniowania, ale wiem, że nie było innego wyjścia, to było jedyne rozwiązanie na pozbycie się zniszczeń. Prawdę mówiąc nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam tak gładkie i ostre końcówki. Całe włosy zyskały bo wyglądają dużo lepiej. Teraz wiem, że nie warto hodować włosów kosztem ich stanu. Dzień po wizycie u fryzjera prostowałam włosy, nie wiem czy to co napiszę będzie zrozumiałe, ale do tej pory prostownica "szarpała" końcówki, nie sunęła po nich gładko i szybko, ale po prostu ciągnęła je, teraz nic takiego nie miało miejsca. Obecnie, już tydzień po podcięciu nadal uczę się układać włosy, aby nie wyglądały "płasko", na zdjęciu są wyprostowane.




Możliwe, że niedługo odbędzie się farbowanie :D

czwartek, 10 września 2015

Podsumowanie Akcji Wakacyjnego Olejowania

Hej!

Jak wiecie od 3 miesięcy regularnie olejowałam włosy. Do mojej akcji olejowania włosów przyłączyło się kilka dziewczyn, jednak podsumowanie dostałam tylko od niektórych. Wiem, że niektóre uczestniczki zrezygnowały ze względu na zbyt bogatą pielęgnację (faktycznie, ja też czasami na to narzekałam, ale jednak się nie poddałam :)) lub na brak czasu. W moim przypadku, brak czasu był głównym powodem dla którego olejowanie nie wychodziło tak jak powinno, ale starałam się robić to w miarę regularnie.


Zacznę od Małgosi, autorki bloga: http://maggiewords.blogspot.com/







         
"W czerwcu: masło kakaowe, olej z orzechów laskowych lub jego mieszanki z masłem kakaowym, pod koniec miesiąca również olej z nasion bawełnyW lipcu: olej z nasion bawełny lub jego mieszanki z masłem kakaowym, mniej więcej od połowy lipca olej kokosowyW sierpniu: olej kokosowy, sporadycznie z dodatkiem masła kakaowego 
Na sklejce znajdują się zdjęcia, które były robione na początku każdego miesiąca. Zdjęcie z czerwca obrazuje wyjściowy stan włosów. Na zdjęciu z lipca bardzo widoczne są moje już 8-miesięczne odrosty, było ono robione w domu w pochmurny dzień. Na pozostałych fotografiach moje włosy są przedstawione w świetle słonecznym. Zdjęcia z czerwca i lipca pokazują zły stan końcówek - są przesuszone, bez życia. Zdjęcie z sierpnia jest przed nałożeniem senny, dzięki czemu widać, że stan końcówek uległ poprawie. 
 
Pomimo morderczych upałów, stan moich włosów nie uległ pogorszeniu. Moja determinacja, aby wytrwać w regularnym olejowaniu nie poszła na marne - moim włosom wciąż brakuje nawilżenia, ale końcówki odzyskały życie (mimo że od maja nie były podcinane). Zauważyłam, że służą im oleje nasycone, pozostałe z tych które stosowałam (olej z orzechów laskowych, z nasion bawełny) są dobre, ale niewystarczające. Wciąż jestem niezadowolona ze swoich włosów, ale widzę, że regularne olejowanie faktycznie korzystnie wpływa na ich stan. Uzyskane przeze mnie efekty może nie są spektakularne, ale ciesze się, że mogłam wziąć udział w tej akcji."

Włosy Małgosi przeszły niesamowitą zmianę jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że intensywna pielęgnacja olejami trwała raptem 3 miesiące. 

Jeżeli spojrzymy na włosy z czerwca widzimy, że są one dosyć mocno przesuszone i spuszone, pomimo upałów i słońca włosy Gosi nie pogorszył stanu, a wręcz przeciwnie pięknie się zregenerowały, nawilżyły i wydaje mi się również, że włosy Gosi sporo podrosły i wydają się gęstsze :)



Kolejną uczestniczką jest Sylwia:




"Przez większość wakacji używałam oleju lnianego, od niedawna zmieniłam go na sezamowy olejek do masażu Wellness & Beauty. Włosy olejowałam minimum 2 razy w tygodniu, zdarzyło mi się także przed każdym myciem - w zależności od wolnego czasu :) "


Sylwia prowadziła bardzo minimalistyczną pielęgnację olejową, w ciągu trzech miesięcy używała zaledwie dwóch olejów (w tym mojego lnianego ulubieńca) i nakładała je na włosy 2 razy w tygodniu dlatego patrząc na stan włosów nie mogłam w to uwierzyć. Na początku akcji włosy Sylwii były i tak bardzo zadbane, ale po trzech miesiącach efekt niesamowity. Włosy pięknie wygładzone i cudownie gładkie, końcówki ujarzmione <3


Iza, zachwyciła mnie przede wszystkim kolorem swoich włosów: blondiii2121.blogspot.com




"Używałam oleju kokosowego (czerwiec), a w pozostałych miesiącach oleju z pestek arbuza. Włosy starałam się olejować przed każdym myciem. W pierwszych dwóch miesiącach częstotliwość rytuału była wzorowa. W sierpniu nieco odpuściłam, ale w połowie wróciłam do regularności. Zauważyłam, że włosy zyskały na miękkości, ogólna kondycja jest zdecydowanie lepsza niż przed Twoją akcją. Olejuję włosy tak często jak tylko mogę. Jeśli chodzi o sposób olejowania- zazwyczaj robiłam to na żel aloesowy lub na glicerynę. "


Zacznę od tego, że pomimo iż jestem rudowłosą uwielbiam blondy, ale nie te naturalne :D Włosy Izy mają cudowny odcień, sama wyglądałabym w takim paskudnie, ale u kogoś takie kolory bardzo mi się podobają. Iza jest przedstawicielką włosów niskoporowatych o czym świadczy stosowanie oleju kokosowego, który jak widać rewelacyjnie sprawdza się na jej włosach. Bardzo zainteresowało mnie olejowanie na żel oraz glicerynę, do tej pory tego nie testowałam więc na pewno skorzystam z pomysłów :)

Teraz moje podsumowanie


Przez całe wakacje używałam kompozycji przeróżnych olejów zaczynając od oliwy z oliwek, przez olej lniany (<3) i olej sezamowy aż po olej musztardowy. Najlepiej sprawdzał się olej lniany. W czerwcu systematyka olejowania była porządna, włosy olejowałam przed każdym myciem, czyli ok 3-4  razy w tygodniu, jednak w lipcu moje włosy przez tydzień nie dostały ani kropli oleju + całą masę silikonów co zaowocowało puchem, strąkami i przesuszeniem w jednym. Dopiero w połowie lipca ukręciłam olejową mgiełkę z filtrem UV dzięki któremu moje włosy chociaż trochę były zabezpieczone przed promieniami słońca. Nie mam zdjęcia, ale w połowie sierpnia moje włosy przybrały kolor jasnego blondu więc byłam zmuszona pomalować je do czego użyłam farby Artego 8,44. Tym razem kolor dosyć szybko się wypłukał, ale o tym napiszę w kolejnym poście. 
Co mi dało olejowanie?
Przede wszystkim większe wygładzenie i nawilżenie. Poza olejowaniem regularnie stosowałam maski oraz półprodukty dzięki czemu włosy zyskały na nawilżeniu oraz elastyczności.


Pięknie dziękuję wszystkim dziewczynom, które wysłały do mnie podsumowania, szkoda, że nie wszystkie maile do mnie dotarły, ale niestety nie mam na to wpływu. Wkrótce pojawi się post o nowym cięciu, jeżeli śledzicie mojego fejsa to pewnie wiecie, że zostałam ogołocona z wakacyjnych hajsów, o tym czy żałuję czy jestem zadowolona przeczytacie za kilka dni!
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blogger Gadgets