Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez mojej zgody jest bezwzględnie zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich. Naruszenie regulaminu będzie skutkowało konsekwencjami prawnymi! Podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170.

niedziela, 21 grudnia 2014

Niedziela dla włosów #17- płukanka z l-cysteiną

Hej !

Za chwilę Wigilia! Jestem taka rozemocjonowana, bardzo lubię święta! W sobotę miałam jechać z tatą po choinkę, niestety wyrolował mnie i sam ją kupił pozbawiając mnie jednocześnie przyjemności wybierania drzewka. W niedzielę jednak ubierałam choinkę ciesząc się pięknem bombek i ozdób mieniących się w świetle lampek.




Moja "Niedziela dla włosów" wyjątkowo miała miejsce w sobotę. Postanowiłam, że wykonam zabieg który jest typowo proteinowy, a będzie to płukanka z l-cysteiną.

To jest moje pierwsze podejście do l-cysteiny, wcześniej raz dodałam ją do maski, ale zapach odstraszył mnie za kilka tygodni.
O l-cysteinie zrobię odrębny post, ale na to musicie poczekać jeszcze kilka tygodni bo używałam jej dopiero raptem 2 razy i nie mam o niej wyrobionego zdania.


Nie ukrywam, że bardzo bałam się tej płukanki. Na wszystkich blogach czytałam, że do płukanki należy dodać aloes, ja robiąc zamówienie z naturadlapiekna.pl zupełnie o tym zapomniałam i tego produktu zwyczajnie nie posiadam. Postanowiłam zaryzykować i dodać mocznik.

- 500 ml przegotowanej wody
- 1/3 łyżeczki l-cysteiny
- odrobinka mocznika (na prawdę odrobinka)

Po wymieszaniu smrodek l-cysteiny nie był wyczuwalny, ale dobrze wiedziałam, że prędzej czy później go wyczuję. Włosy umyłam szamponem Bobini z dodatkiem mocznika (ostatnio mam delikatnie podrażniony skalp). Następnie nałożyłam maskę Serii na ok 5 minut. Do ostatniego płukania użyłam swojej śmierdzącej mieszaniny.

Myślałam, że dodałam trochę za mało l-cysteiny, ale jako, że to moja pierwsza taka płukanka nie chciałam przesadzić i mieć efektu przproteinowanych włosów, a to u mnie zdarza się często.

W niedzielne deszczowe popołudnie włosy wyglądały tak:


Odgniecenia są po warkoczu w którym chodziłam prawie cały dzień. Chyba będę próbowała spać w takiej fryzurce, ale problem jest taki, że postopniowany przód niestety wychodzi z gumki i wygląda źle.


Nie wiem czy efekt jest taki jak być powinien. Włosy są gładkie, sypkie i lśniące, ale jednocześnie są jakby bardzo mocno nawilżone, a tego nawilżenia spodziewałam się właśnie najmniej. Niestety zapach tego produktu jest koszmarny, śmierdzi paskudnie, kojarzy mi się to z rozpuszczającą się żelatyną.  Pewnie jeszcze będę testowała l-cysteinę, więc jak zobaczę inne efekty to na pewno o tym napiszę :)







9 komentarzy :

  1. Robiłam kiedyś moim włosom płukankę z l-cysteiną i do dziś pamiętam jej okropny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze wyobrażałam sobie zapach l-cysteiny jak rozpuszczona żelatyna, coś strasznego ;D
    A Twoje włoski wyglądają jak zwykle pięknie, super że są takie nawilżone :)

    OdpowiedzUsuń
  3. włosy wyglądają bardzo ładnie, widać, że są w dobrym stanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba muszę też wprowadzić taki dzień specjalnej pielęgnacji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładny efekt, czekam na cały post poświęcony L-cysteinie. Co do spania w warkoczu to też mi się marzy, ale tak samo za krótkie włosy przy twarzy, więc jednak ślimaczek :)
    Pozdrawiam
    Nat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie włosy są ogólnie za krótkie więc efekt po warkoczu jest zwyczajnie brzydki, może za 5 lat, gdy włosy będą do pasa! :D

      Usuń
  6. Wlosy prezentuja sie bardzo ladnie i niezle, ze po tej proteinowej bombie sa tak dobrze nawilzone :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo czytałam o tej płukance, ale nie miałam jeszcze okazji jej użyć :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, który jest dla mnie największą motywacją do dalszego pisania.
Proszę o zachowanie kultury osobistej i łagodności języka. Proszę nie spamować.
DZIĘKUJĘ ♥♥♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blogger Gadgets