Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez mojej zgody jest bezwzględnie zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich. Naruszenie regulaminu będzie skutkowało konsekwencjami prawnymi! Podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170.

piątek, 30 stycznia 2015

Styczniowa aktualizacja włosowa 2015

Cześć :)

Ależ szybko zleciał mi ten miesiąc! Wspaniale jest móc znów obejrzeć swoje włosy od drugiej strony a nie tylko w lustrze. Luty to gorący okres, bo zaczynam prawdziwe zapuszczanie włosów z Ewą (więcej TUTAJ) oraz miesięczne- codzienne olejowanie włosów z Małgosią. Prawda jest taka, że prawie przez cały styczeń regularnie olejowałam włosy. Olej lądował na nich prawie codziennie, za to zupełnie zrezygnowałam z masek i kremów nakładanych przed myciem. Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej o mojej styczniowej pielęgnacji zapraszam do czytania!


Mycie: 
- Isana do włosów rudych
- Bobini szampon jagodowy dla dzieci
- Isana z 5% mocznikiem

Odżywianie:
- Maska Seri miodowa - recenzja
- Maska Biovax naturalne oleje
- Maska Ziaja intensywne wygładzenie
- Maska Kallos Vanilla- bubel
- Maska Romantic wygladzenie

Oleje:
- sporadycznie olej lniany
- olej z orzechów włoskich
- Alterra migdały i papaja (ostatni tydzień stycznia)

Dodatkowo:
- Mleczko wygładzające Kerastase
- Jedwab Chi
- spray domowy z dodatkiem l-cysteiny i hydrolaru keratyny (pod olej. Napisze o tym na pewno., tylko nie wiem kiedy)
- Farbowanie Chantal Color Variete 7,1 Rudy


Jak widać w styczniu moja pielęgnacja była dosyć bogata- całkowicie zrezygnowałam z półproduktów, parę razy dodałam mocznik do szamponu bo miałam podrażniony skalp, ale nic poza tym. Cieszę się, że nadchodzi luty, bo już zaopatrzyłam się z suplement który mam zamiar zażywać w celu przyśpieszenia porostu, ale o nim wspomnę pod koniec stycznia :)


Tak wyglądają moje włosy po wczorajszym wieczornym myciu szamponem Isana z mocznikiem, oraz po 15 minutach maseczkowania Biovaxem. Niestety mam wrażenie, że ta maska nie działa na moje włosy najlepiej, wydaje mi się, że zawarty w niej olej kokosowy przyczynia się do puchu który widać z lewej strony :(

Jak Wam minął styczeń ?


Zapraszam:
Facebook RHC


wtorek, 27 stycznia 2015

Miodowa maska do włosów suchych i zniszczonych Seri- recenzja

Cześć :)


Już od bardzo wielu tygodni mam w swojej łazience słoik miodowej maski Seri. Przyznam szczerze, że na samym początku ta maska w ogóle mnie nie kusiła, pomimo tego, że moje włosy bardzo lubią się z miodem. Sięgnęłam po nią, bo po prostu była na promocji :) Dziś przedstawiam Wam recenzję tego produktu.


Cena:
Na promocji chyba ok 13 zl za 1 litr (mogę się mylić)



Opakowanie:
Kremowy słoik z ładną szatą graficzną, Opakowanie na prawdę mi się podoba, plastry miodu wyglądają bardzo realistycznie i zachęcająco, nie wiem tylko czemu grafik nie wkomponował tych migdałów tylko je po prostu wkleił obok :(



Konsystencja: Tej kategorii zazwyczaj nie dodaję, bo większość masek ma prawie taką samą konsystencję. Tutaj jest inaczej. Maska ma bardzo dziwną konsystencję przypominającą nieco klej, nie jest to typowa budyniowa masa- wygląda tak dopiero po roztarciu jej w dłoniach.



Skład:


Od producenta:

"Zawiera naturalne ekstrakty z miodu i migdałów, która są bogate w aminokwasy, cukry, witaminę A, B1, B2, C, E oraz minerały, dzięki którym włosy są nawilżone i odzyskują blask."



Moja opinia:
Producent zaleca trzymanie maski przez 3 minut na włosach. Jak już wiecie, ja nigdy nie stosuję się do zaleceń producenta i zazwyczaj zostawiam tą maskę na włosach przez co najmniej 5-6 minut (najczęściej do 15). Na opakowaniu jest również napisane, że maskę powinno się nałożyć od nasady aż po końce, tego również nie robię, nakładam maskę od ucha w dół i delikatnie związuję włosy.

Maska stosowana solo działa podobnie jak Kallos Banana, pomimo to polubiłam ją chyba bardziej niż jej bananową koleżankę. Dużym plusem maski jest to, że po jej zastosowaniu włosy bardzo, bardzo ładnie lśnią i idealnie się rozczesują. Wydaje mi się, że nawet trochę ładniej się falują, aczkolwiek nie wiem czy nie jest to spowodowane upinaniem ich na noc.  Maska dobrze dociąża włosy  i pomimo gliceryny i tytułowego miodu nie puszy włosów po wyjściu na zewnątrz.
Tuningowana olejem jest idealna- ale to się sprawdza w większości masek. Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że maska jest na prawdę godna polecenia i bardzo się z nią polubiłam. Produkt jest niewiarygodnie wydajny i wygodny do użycia- maska nie spływa z włosów nawet przy długim trzymaniu jej na nich. Dodatkowym atutem jest jej przepiękny lekko miodowy zapach, który utrzymuje się przez krótką chwilę na włosach.

Z całą pewnością przetestuję inne maski Seri :)


O masce pisałam w 18 niedzieli dla włosów.


Zapraszam:
Facebook RHC

niedziela, 25 stycznia 2015

Niedziela dla włosów #22- farbowanie

Heej :)


Wczoraj malowałam włosy. Tak samo jak poprzednim razem użyłam farby Chantal Color Vawiete 7.1 Rudy. Zużyłam dwa opakowania farby. Końcówki włosów zabezpieczyłam olejem z orzechów włoskich, aby efekt przesuszenia nie był tak okropny. Farbę trzymałam na włosach przez 25 minut a pomimo to znów wyszły za ciemne. Ale jeżeli mam na to patrzeć z innej strony to już mi to nie przeszkadza, bo za 2-3 dni kolor się wypłucze i będzie ładny :)

Tutaj możecie zobaczyć jaki kolor osiągnęłam ostatnio przy użyciu tej samej farby.




Zdjęcie jest robione na świeżym powietrzu bez użycia lampy :)
Na zdjęciu tego nie widać, ale pomimo oleju końce są trochę przesuszone, dodatkowo nałożyłam wczoraj na włosy odżywkę która była dodatkiem do farby i ona niestety nie robi włosom nic. Nawet ich nie wygładza, a nawet lekko puszy.

Włosy były malowane wczoraj, spałam w kucyku dlatego są takie pofalowane i niestety trochę przyklapnięte :) Jestem na prawdę zadowolona z efektu, co prawda przesuszone końce wyglądają nieestetycznie, ale myślę że tydzień olejowania i maseczkowania na pewno im pomoże :)

Owocnej Niedzieli dla włosów!


Zapraszam:
Facebook RHC


czwartek, 22 stycznia 2015

Akcja "Zapuśćmy się na wiosnę" + prośba do czytelniczek

Hej :)





Wiecie co? Biorę udział w akcji "Zapuśćmy się na wiosnę", którą zorganizowała Ewa- autorka bloga Włosy na emigracji i niesamowicie się tym jaram! Od kilku miesięcy stawiam głównie na stan zdrowia a niech długość. Aktualnie włoski rosną wolno (tzn na ciele szybko, na głowie wolno) bo ok 1-1,3 cm miesięcznie bez żadnych przyśpieszaczy. Postanowiłam przyłączyć się do akcji zapuszczania włosów, bo na prawdę chcę mieć je już dłuższe. Teraz mają taką głupią długość, ani krótkie ani długie. Bardzo się cieszę, bo w końcu będę mogła poświęcić kilka miesięcy włosom skupiając się głównie na poroście. 


Nie będę pisała czego mam zamiar używać, bo po pierwsze nie wiem, a po drugie wiem, że jeżeli napiszę o tym na blogu to na pewno przestane tego używać i nic z tego nie będzie. Postanowiłam, że wszystko będę opisywać w aktualizacjach włosowych.



Na dziś dzień moje włosy mają długość ok 41 cm, były ścinane ponad miesiąc temu. Akcja trwa od 01.02.2015 do 01.06.2015 r więc mamy kilka długich miesięcy na to aby nasze włosy szalenie rosły!

Dołączacie się? :)


PS. Od jakiegoś czasu zastanawiam się kim moje czytelniczki. Oczywiście te, które zostawiają po sobie ślad w formie komentarza regularnie odwiedzam na blogu. Chciałabym prosić Was o wypełnienie ankiety, która jest zamieszczona w prawym górnym rogu bloga. Ankieta jest krótka i dotyczy Waszego obecnego koloru włosów :) Z góry pięknie dziękuję! <3

Zapraszam:
Facebook RHC
Instagram 





wtorek, 20 stycznia 2015

Moje włosowe inspiracje wśród blogerek :)

Hej :))


Na blogach często pojawiają się posty typu "Włosowe inspiracje", jednak są to inspiracje internetowe. Na zdjęciach dziewczyny są idealne, mają świetną figurę i włosy jak marzenie. Niestety prawda jest taka, że te piękne włosy są jedynie stylizowane, kręcone, prostowane, farbowane i przede wszystkim przedłużane i zagęszczane. Smutne prawda? Mnie osobiście takie zdjęcia nie inspirują, jedyną moją inspiracją są naturalne włosy blogerek :)

Swoje inspiracje podzieliłam na kilka kategorii bo wiadomo nie ma włosów, które podobały by nam się pod każdym względem.






Tak samo u niej jak i u mnie kolor nie jest przez cały czas taki sam, ale wszystko przez to, że się wypłukuje, to normalne :) Na tym zdjęciu kolor jest idealny, wszystko za sprawą bardzo dobrej kondycji włosów autorki bloga, każdy wie- im zdrowsze włosy tym kolor mniej się wypłukuje :)


Gęstość




Gdyby jej włosy były rude jak u Sophie byłyby dla mnie wręcz idealne i zazdrościłabym ich całym sercem. Prawdę mówiąc  i tak zazdroszczę, bo te włosy przepięknie się układają i jest ich tak niesamowicie dużo! Są lśniące, gładkie i bardzo bardzo gęste <3


Cięcie + skręt

Pokręcone & Włosy na emigracji



No i tutaj nie mogłam się zdecydować. Oba cięcia i skręty bardzo mi się podobają. Mam świadomość, że nigdy nie osiągnę takiego skrętu bo moje włosy po prostu nie mają tendencji do kręcenia się. Obie laski mają włosy cięte w U chociaż u Pokręconej widać to wyraźniej. Bardzo podoba mi się takie cięcie, niestety moje włosy są za krótkie i dziwnie by wyglądały tak ścięte.
 Z lewej Pokręcone z prawej Włosy na emigracji.


Wszystkie z wymienionych dziewczyn mają piękne włosy, ale jak widać nie ma jednych, które spełniałyby moje wymagania. Byłyby idealne gdyby były tak ścięte jak u Pokręconej, tak falowane jak u Ewy Włosy na emigracji, były tak gęste jak u Aniulkowej oraz tak rude jak u Sophie <3


niedziela, 18 stycznia 2015

Niedziela dla włosów #21- złożona pielęgnacja

Hej!


Ostatnich kilka postów z serii Niedziela dla włosów przedstawiały Wam pielęgnację, która jest stosunkowo prosta. Główny schemat to olej-mycie-maska/odżywka. Dziś postanowiłam przyrządzić sobie prawdziwe spa dla włosów i przy okazji sprawdzić jak moje włosy zareagują na pielęgnację złożoną.

Olejowanie na noc:
- na skalp olej lniany
- na długość olej z orzechów włoskich


Niedzielna rano:
- na skalp maska biovax naturalne oleje z dodatkiem mocznika (odrobinka mocznika na łyżeczkę maski)
- na długość Kallos Vanilla (jak ona śmierdzi!) na ok 1 godzinę


Mycie:
-Bobini szampon jagodowy dla dzieci
- Isana

Odżywianie:
- wygładzająca maska Romantic z dodatkiem oleju z orzechów włoskich (ok 1 ml, użyłam pipety) na 20 minut


Płukanka:
- Hibiskus + lipa, wszystko zaparzane pod przykryciem przez 10 minut, następnie starannie płukanie włosów wywarem. Płukanka ma charakter zakwaszająco-nawilżający


Po umyciu:
- mleczko wygładzające Karastase
- jedwab Chi


Włosy schły naturalnie, jedynie grzywce pomogłam wyschnąć posługując się suszarką z jonizacją powietrza. Włosy prezentują się następująco:




Moim włosom zdecydowanie służy taka pielęgnacja, oczywiście nie da się jej robić codziennie bo potrzeba na nią sporo czasu (mi z naturalnym suszeniem licząc od nałożenia maski na skalp wyszło ok 4-4,5h). Jednak włosy są na prawdę zadowolone, są idealnie dociążone (jedynie baby hair sterczą), bardzo ładnie wygładzone i przyjemne w dotyku.

Jak widać kolor jest mocno wypłukany, za tydzień będę farbować włosy więc przez cały tydzień będę olejować włosy, aby zminimalizować zniszczenia, które spowoduje farba.

Jak Wasza niedzielna pielęgnacja? :)


Zapraszam:
Facebook RHC
Instagram 




wtorek, 13 stycznia 2015

Mocznik w pielęgnacji ciała i włosów wysokoporowatych, suchych i zniszczonych.







Cześć :)


Jakiś czas temu za pośrednictwem sklepu internetowego naturadlapiekna.pl dokonałam zakupy kilku półproduktów. Między l-cysteiną i hydrolatem keratyny znalazł się również mocznik, któremu właśnie będzie poświęcony dzisiejszy post.





Właściwości mocznika.

Mocznik w odpowiednim stężeniu (do 10 %) ma właściwości silnie nawilżające, zmiękczające i regeneracyjne. Dzięki właściwościom zmiękczającym skórę ułatwia wnikanie składników aktywnych w głębsze warstwy naskórka. W stężeniu do 10% jest stosowany w balsamach i kremach, najpopularniejszy to chyba Isana Med z 5,5 % mocznikiem, wiem, że  jest również wersja z 10% mocznikiem,jednak ten nie jest dostępny w Polsce. Jeżeli stężenie mocznika zastosowanego np w kemie jest większe niż 10% działa złuszczająco. Często więc jest wykorzystywany w kremach do pielęgnacji stóp i pięt. Stosowany do włosów bardzo ładnie je nabłyszcza, sprawia, że są miękkie, gładkie i bardzo sypkie (na podstawie moich obserwacji)


Jak go stosowałam?

Przede wszystkim dodawałam go do masek i szamponu. Mocznik dodawany do maski delikatnie ją rozwadnia (nie wiem czy z każdą tak będzie się działo), ale bardzo dobrze wzbogaca jej działanie na włosach. Ja dodawałam mocznik do masek zarówno przed myciem włosów jak i po i w obu sytuacjach sprawdzał się bardzo dobrze. Włosy na prawdę ładnie błyszczą, są miękkie i bardzo, bardzo nawilżone. Pamiętajmy jednak, że mocznik to humektant, który przy dużej wilgotności powietrza może puszyć włosy. Pokusiłam się również na dodanie mocznika do szamponu. Czytałam, że łagodzi podrażnienia głowy, a że akurat się z tym zmagałam uznałam, że to dobry sposób na przetestowanie. Tak samo jak w przypadku maski, szampon też ulega rozwodnieniu. Mocznik dodałam do delikatnego szamponu dla dzieci (Bobini), następnie dokładnie umyłam tym skalp wmasowując szampon w skalp. Taką mieszankę stosowałam raptem kilka razy, ale faktycznie zauważyłam, że skóra skalpu była delikatnie załagodzona. Swędzenie spowodowane podrażnieniem po innym szamponie ustało, a małe krostki po prostu znikły. Dodawałam również ten półprodukt do płukanki jednak wówczas zauważyłam, że moje włosy mocniej się puszyły gdy byłam na podwórku.

Parę razy próbowałam jeszcze dodać mocznik do balsamu do ciała, Wybrałam prosty balsam bez barwników i zapachów, który solo nie działa za dobrze. Niestety jako, że z nie umiem wyliczyć poprawnie stężenia mocznika dodałam go na oko do porcji balsamu. Na początku skóra była ładnie nawilżona i gładka, jednak wydaje mi się, że łatwo jest przesadzić z tym produktem i dodać go po prostu za dużo. O wiele łatwiej i bezpieczniej jest użyć gotowych balsamów do ciała z jego zawartością.


Zapach, konsystencja, przechowywanie


Woń produktu jest dosyć ważna jeżeli chodzi i stosowanie go na włosy. Nie znam dziewczyny, która nie lubi gdy jej włosy ładnie pachną, niestety mocznik nie pachnie wcale. O ile l-cysteina śmierdzi potwornie o tyle mocznik nie ma żadnego charakterystycznego zapachu. Konsystencją trochę przypomina sodę oczyszczoną jednak gdy rozetrzemy go w dłoniach pozostawia jakby tłusty film.
Mocznik należy przechowywać w szczelnie zamkniętym opakowaniu ponieważ szybko się bryluje. Ja zamawiałam ok 100 (albo 150) gram mocznika i dostałam go w zamykanej torebeczce. Ten sposób przechowywania jednak nie przypadł mi do gustu ponieważ opakowanie nie było szczelne. Przesypałam więc go do opakowania po kremie.


Podsumowując


Mocznik działa najlepiej dodawany do maski oraz szamponu. Nie wiem jednak czy dodany do szamponu, którym zmywamy olej dokładnie oczyści nam włosy ponieważ nie próbowałam tak robić. Włosy po moczniku wyglądają na prawdę idealnie i pomimo swojej wysokoporowatej struktury ładnie błyszczą (to chyba jego największa zaleta).


Tutaj możecie poczytać o domowej masce z dodatkiem mocznika.


Korzystacie z mocznika? Macie z nim jakieś doświadczenia? 



Zapraszam na:
Instagram
Facebook


Dodam jeszcze, że większość informacji czerpałam ze strony naturadlapiekna.pl

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Niedziela dla włosów #20- algi, olej i maska

Cześć :)

Nie mogę uwierzyć, że to już 20 niedziela dla włosów! Jak to szybko minęło! :)
Przez kilka pierwszych tygodni byłam w stanie "dopilnować" tego dnia  i w niedzielny ranek myłam i pielęgnowałam w wybrany sposób włosy, ostatnio jednak nie pozwala mi na to czas. W sobotę wieczorem pojechaliśmy z T do jego rodziców na wieś, wróciliśmy dopiero w niedzielne popołudnie więc chcąc nie chcąc nie miałam czasu na pielęgnację włosów.

W niedzielny wieczór zmoczyłam włosy letnią wodą i przyrządziłam sobie mieszankę używając:

  • jednej łyżeczki maski Kallos Vanilla (dziwna maska...)
  • jednej łyżeczki maski Biovax naturalne oleje
  • jednej łyżki oleju z orzechów włoskich (nowy zakup!)
  • 1/2 łyżki alg morskich z Biedronki KLIK


Wszystko pięknie wymieszałam i nałożyłam pod czepek na ok 2 godziny. Włosy umyłam szamponem Isana, a następnie nałożyłam miodową maskę Serii.
Wieczorem jak włosy wyschły upięłam je w kucyk i poszłam spać. Zdjęcie robił mi chłopak w dodatku na balkonie więc trochę wiało, w domu pewnie inaczej by się układały, ale teraz są rozwiane. Dokładnie tak jak na tym zdjęciu wyglądają moje włosy codziennie. Lekko pofalowane w różne strony, czesałam je TT,ale jakoś źle mi to wyszło :(

Ps.  Ścinałam sobie dzisiaj sama grzywkę, wyglądam jak pieczarka. Ścinałam ją maszynką elektryczną i niechcący ucięłam za dużo włosów przy twarzy... :D Hihihi niech żyje zgrabność!


Chcę już pomalować włosy, jeszcze nie mogę się zdecydować  jakiej farby użyć. Z jednej strony kusi mnie pomalować tą co ostatnio czyli Chantal Color Variete 7.1 Rudy i tym razem zrobić to poprawnie,czy kombinować i szukać czegoś innego. Muszę jeszcze o tym pomyśleć, tymczasem spadam na uczelnię.

Buziaki, pa :*

Zapraszam na:
Instagram
Facebook
Snapchat: RedHairControl


piątek, 9 stycznia 2015

Włosowa wishlista na 2015 rok

Hej!


Nowy Rok już się rozpoczął więc postanowiłam ułożyć swoją włosową wishlistę. Po co w ogóle są takie listy marzeń ? Chociażby po to żeby bezsensownie nie wywalać kasy na coś co nie jest nam w ogóle potrzebne. Moi bliscy wiedzą, że nie wyjdę ze sklepu z pustymi rękami, ale dotyczy to jedynie drogerii. Ostatnio umówiłam się z przyjaciółkami na kawę, wcześniej zajrzałyśmy do Hebe i Rossmanna i ja dobrze wiedząc, że nie mogę nic kupić (BO PO PROSTU NIE POTRZEBUJĘ) kupiłam kolejny antyperspirant, carmex wiśniowy oraz maskę do włosów Kallos Vanilla, Dlaczego ? Bo wszystkie trzy rzeczy były na promocji. Takim właśnie sposobem wydaję wszystkie oszczędności. Wishlista pomaga mi w dokonywaniu zakupów, bo w końcu wiem co chcę i czego potrzebuję. 





1. Szczotka z włosia dzika. Marzy mi się od kilku miesięcy i myślę, że w niedługim czasie (albo i długim) znajdę odpowiednią szczotkę, która będzie dla mnie idealną.

2. Nożyczki fryzjerskie. Wiem, że te porządne kosztują całkiem sporo więc najpierw chyba skuszę się te z Rossmanna. Nie wiem czy na pewno je kupię, bo ostatnio zauważyłam, że moje włosy coraz mniej się rozdwajają jednak koszt ok 20 zł nie jest duży, a nożyczki na pewno się przydadzą :)

3. Termocap. Na prawdę bardzo mi zależy na takim czepku. Chyba tylko jego posiadaczki zdają sobie sprawę z tego jak bardzo ułatwia on pielęgnację :)

4. Mleczko pszczele. Jeden z kilku półproduktów na którym na prawdę mi zależy i wiem, że na pewno wkrótce go kupię :)

5. Rosyjska maska drożdżowa. W swojej kolekcji miałam jedynie wcierkę (klik) z której byłam całkiem zadowolona, a że rosyjskie kosmetyki nie wychodzą z mody to liczę na możliwość zakupu i przetestowania drożdżowej maski, którą mam zamiar stosować na skalp :)

6.Nie nie chodzi mi o trawkę, ale o olej konopny :) Ma bardzo szerokie zastosowanie, od cery twarzy po włosy. Mam zamiar go stosować głównie do włosów, ale jeżeli się nie sprawdzi to na pewno sprawdzę go na buzi :)


Moja wishlista nie jest jakaś meega ogromna, ale mam nadzieję, że będę mogła przetestować każdą z tych rzeczy. Oczywiście nie jest to lista jedynych zakupów, bo wiadomo, będę musiała kupować szampony, maski czy farby :)


Do zobaczenia w Niedzielę dla Włosów! :)


Zapraszam na:
Instagram
Facebook
Snapchat: RedHairControl

wtorek, 6 stycznia 2015

Jak NIE przeproteinować włosów jajkiem?

Heej <3


Kiedyś w jakimś wpisie wspomniałam, że zdarza mi się przeproteinować włosy przy użyciu żółtka. Niestety moje doświadczenia były na tyle przykre, że na kilka dobrych miesięcy nie korzystałam z jajecznych dobroci opierając swoja pielęgnację tylko na emolientach i humektantach bojąc się protein. Ostatnio jednak postanowiłam dodać małe żółto do domowej maski i od tego zaczął się mój romans z żółtkiem!


Zacznijmy od tego co to w ogóle jest "przeproteinowanie włosów"

Pisząc najprościej jest to zbyt duża ilość protein, która tak samo jak silikony lubi nadbudowywać się na włosach. Przeproteinować można każde włosy, efekt jest taki, że włosy są suche, matowe, pozbawione blasku. Wyglądają na bardzo zniszczone i są niestety bardzo podatne na uszkodzenia. W moim przypadku włosy są również baardzo mocno spuszone i zaczynają się delikatnie falować.

Co zrobić gdy włosy są przeproteinowane? 
  1. Przede wszystkim oczyścić. Najlepsze są szampony z silnymi detergentami SLES oraz SLS (Barwa Natura, Farmona Herbal Care, Bambi, Joanna Naturia i wiele innych)
  2. Gdy włosy są oczyszczone z nadmiaru protein trzeba zadbać o odpowiednie nawilżenie. Najłatwiej jest sięgnąć po oleje, ale te które nie wnikają wgłąb włosa (zazwyczaj są to te same oleje, które sprawdzają się przy włosach wysokoporowatych) czyli np lniany, winogronowy, z orzechów włoskich oraz oliwa z oliwek. Nie należy stosować olejów wnikających, najpopularniejsze to: kokosowy, rycynowy czy masło shea. Włosy przeproteinowane należy olejować jak najczęściej, to zapewni nam ochronę emolientową, która została zachwiana i naruszona proteinami.
  3. Na tym nie koniec, bo nawilżać należy również po myciu. Należy pamiętać aby wyeliminować maski i odżywki, które zawierają proteiny, czyli sięgamy po te emolientowe i humektantowe. Dobre są produkty na bazie aloesu (Mrs. Potters- balsam aloesowy), miodu, mleczka pszczelego czy olejów. Maski można dowolnie tuningować dodając do nich półprodukty. 
  4. Gdy włosy są oczyszczone i nawilżone, ale jeszcze nie do końca zregenerowane po bombie proteinowej powinno się na jakiś czas odstawić urządzenia, które mechanicznie niszczą włosy. Zbyt dużo protein wysusza włosy, a maltretowanie ich prostownicą czy gorącym powietrzem wcale im nie pomoże. Myślę, że przełożenie farbowania też byłoby dobrym pomysłem ponieważ farba również uszkadza włosy. 
  5. Przeproteinowane włosy są podatne na łamanie i rozdwajanie więc należy zadbać o silikonową ochronę końcówek. U jednego sprawdzi się serum silikonowe u innego kropla oleju, reguły nie ma, trzeba znać swoje włosy. Nie stosujmy serów (tak to się odmienia?) na bazie alkoholu. 


Gdy już wiemy co należy zrobić po przeproteinowaniu, musimy również wiedzieć co zrobić aby drugi raz do tego nie dopuścić. Sposób ten sprawdzałam tylko i wyłącznie na sobie więc nie daję gwarancji, że sprawdzi się to u każdego.

To jak często stosuję taki zabieg zależy od stanu włosów, ale w moim przypadku raz na 2 tygodnie to odpowiednio dużo protein, zwłaszcza że stosuję je również w spreju własnej roboty (na pewno pojawi się wpis na ten temat).  Jak się do tego zabieram?

Włosy zabezpieczam olejem, czyli emolientem dzięki czemu proteiny z jajka nie będą dla włosków takim szokiem. Oczywiście przygotowując domową maskę pamiętam o równowadze emolientowo-humektantowo-proteinowej (olej-miód-jajko + maska + inne), ale dodatkowa warstwa oleju na włosach daje mi większą pewność na to, że jednak włosy nie będą przeproteinowane.

Taki zabieg stosuję na sobie od kilku tygodni, aby mieć pewność, że nie był to jednorazowy przypadek. Ani razu nie zdarzyło mi sie przeproteinowanie i bardzo się z tego cieszę, bo to znak, że moje włosy dobrze reagują na takie eksperymenty :)

Jak sobie radzicie z przeproetinowanymi włosami ?


Zapraszam:
Instagram
Funpage


niedziela, 4 stycznia 2015

Niedziela dla włosów #19- kremowanie/ Założyłam funpage!

Cześć :)

Przyznaję się, że dzisiejsza niedziela dla włosów odbyła się w sobotę, ale tylko dlatego, że to właśnie wczoraj moje włosy wyglądały na tyle ciekawie, że należałoby to udokumentować.


Wszystko za sprawą orzechowego balsamu do ciała Sweet Secret Farmona. Balsam już na drugim miejscu składu parafinę, której ja nie mogę stosować na ciało bo zwyczajnie powoduje u mnie podrażnienie. Drugi minus to to, że balsam bardzo intensywnie pachnie, wręcz dusząco. Zapach kojarzy mi się z lodami rożek z biedronki o właśnie orzechowym smaku.

Na suche, ale lekko już tłuste włosy nałożyłam balsam Sweet Secret. Balsam jest bardzo gęsty więc na całe włosy potrzebowałam na prawdę sporą ilość. Omijałam oczywiście skalp, balsam wylądował poniżej ucha. Całą noc przespałam z takim aromatycznym spa dla włosów, aby następnego dnia umyć je szamponem Isana do włosów rudych, następne nałożyć na nie maskę Serii miodową na ok 15 minut  i otrzymać taki oto efekt:




Myślę, że moje włosy polubiły się z parafiną, chociaż raczej nie będę stosować jej zbyt często, bo ta też lubi się nabudowywać na włosach. To był raczej test tego jak zachowają się włosy po pierwszym w ich życiu kontakcie z olejem mineralnym. Jak widać jest całkiem OK.

Na zdjęciu wyraźnie widać, że włosy albo są nierówno ścięte, abo jest to kwestia tego że z lewej strony końce są lekko podwinięte. Na razie nie wybieram się na podcinanie końców, ale mam zamiar farbować włosy, bo kolor po szamponetce się wypłukuje co jest oczywiście powodem nadmiernego używania keratyny. Wiem, że nie minął jeszcze miesiąc od farbowania, ale do 12 stycznia mam wolne więc jeszcze po farbę nie sięgam. Myślę, że pomaluję je gdzieś za tydzień, może trochę więcej.



No i jeszcze coś. Zabierałam się za to chyba pół roku, aż w końcu mam! Założyłam funpage mojego bloga, do którego przejść możecie klikając w to: RedHairControl. Lub klikając "Lubię to" na okienku z prawej strony bloga. Serdecznie zapraszam! <3





Udanej niedzieli ! <3



piątek, 2 stycznia 2015

Porównanie masek Kallos- tabela

Cześć :)


Od jakiegoś czasu testuję maski Kallos. Wielkie opakowanie i niezła wydajność sprawiają, że ciężko jest zużyć szybko jedno opakowanie, a co dopiero kilka. Dziś chciałabym Wam przedstawić zestawienie czterech masek Kallos, które miałam przyjemność na sobie testować. O jednej z masek nie wspominałam na blogu, bo używałam jedynie mniejszej pojemności, ale jak widać znalazła się w porównaniu. Zapraszam do czytania :)

Kliknij aby powiększyć!
Jak łatwo wywnioskować zdecydowanie wygrywają Keratin oraz Color. Obie maski bardzo lubię, ale rzadko mi się zdarza wracać drugi raz do tego samego produktu, zdecydowanie bardziej wolę testować. Myślę, że jeżeli miałabym do nich wracać to raczej do małych opakowań bo są po prostu poręczniejsze. Mam przed sobą jeszcze kilka masek Kallos, które bardzo chcę przetestować :)


Jak u Was sprawdzają się te maski ?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blogger Gadgets